Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych

Klasa iFoil zamiast deski RS:X na igrzyskach olimpijskich w Paryżu w 2024 roku

  • Jakub Jakubowski / Polski Związek Żeglarski / fot. Starboard
  • poniedziałek, 4 listopada 2019

Klasa iFoil zamiast RS:X na igrzyskach olimpijskich w Paryżu w 2024 roku. To już pewna i oficjalna decyzja władz światowego żeglarstwa. Podjęto ją podczas World Sailing Annual Conference. Konferencja odbyła się w Fairmont Southampton na Bermudach.

Zmiana windsurfingowej konkurencji olimpijskiej od kilku miesięcy rozgrzewa środowisko żeglarskie na całym świecie. Wszystko wskazywało na to, że klasa RS:X, na której medale olimpijskie zdobywali Zofia Klepacka i Przemysław Miarczyński będzie w programie Igrzysk Olimpijskich nie tylko w Tokio, ale też i w Paryżu. Technologia znacznie jednak się rozwinęła, a postęp widoczny jest również w windsurfingu. Mowa tutaj głównie o dynamicznym rozwoju hydroskrzydeł, które pozwalają żeglarzom unosić się nad wodą i wykorzystywać słabsze wiatry.

Sugestie czołowych windsurferów świata optujących za ściganiem się na deskach z foilem wzięły do serca władze World Sailing i po niedawnych mistrzostwach świata na jeziorze Garda zorganizowano testy pięciu desek. Sprzęt był testowany przez aktywnych zawodników, po testach zebrano opinie i na ich podstawie grupa robocza zarekomendowała deskę iFoil produkowaną przez firmę Starboard.

Rekomendację tą zatwierdziła Komisja ds. Sprzętu World Sailing, następnie została ona przegłosowana przez Radę World Sailing (Council), a w niedzielę wieczorem decyzję tą zatwierdziło Walne Zgromadzenie World Sailing i rewolucja w windsurfingu staje się faktem.

– Idzie nowe, świat się zmienia. Taka jest naturalna kolej rzeczy. Głównym problemem klasy RS:X jest dostępność sprzętu. Jest to też klasa mało perspektywiczna. Po szerokich konsultacjach ze środowiskiem polskich windsurferów poparłem wniosek o zastąpienie klasy RS:X foilem. Uważam, że klasa ta ma szansę zainteresować windsurfingiem młodych ludzi – mówi Tomasz Chamera, prezes Polskiego Związku Żeglarskiego.

Podobnie twierdzi Piotr Myszka, dwukrotny mistrz świata i Europy w klasie RS:X. Twierdzi on, że foil jest przyszłością windsurfingu.

– Myślę, że to idealny moment na zmianę. RS:X w przyszłym roku w Tokio będzie po raz czwarty jako klasa olimpijska. To bardzo długo, czas na zmiany. Technologicznie foil jest na tyle rozwiniętą deską, że szkoda by było czekać kolejne cztery lata. Już teraz ludzie na tym się ścigają, sam też latam, brałem udział w zawodach i myślę, że spróbuję swoich sił w tej konkurencji. Spoty pełne są desek z foilami, wszędzie gdzie pływam, gdzie startuję widać fiole, ludzie są tym zafascynowani, zarówno dzieci i młodzież, jak i starsze pokolenie windsurferów. Zmiana dla niektórych może być niewygodna i kontrowersyjna, ale tak jest zawsze przy tego typu decyzjach. Trzeba jednak iść z duchem czasu. Dzisiaj wylatujemy na zgrupowanie do Portugalii, gdzie będziemy przygotowywać się do lutowych mistrzostw świata w Australii. Obok RS:X-a mam ze sobą też foila i mam nadzieję, że będę miał okazję na nim popływać – mówi Piotr Myszka.

Deska iFoil daje możliwość rywalizacji w różnych warunkach wiatrowych, od 5 do 35 węzłów i przede wszystkim preferuje umiejętności czysto żeglarskie i wiedzę taktyczną zawodników. Ponadto iFoil jest łatwy w transporcie, deska jest lżejsza i bardziej kompaktowa niż RS:X. Cały sprzęt mieści się w dwóch torbach, co znacznie ułatwia transport zarówno samochodem, jak i samolotem.

Starboard iFoil oferuje wyposażenie one design, w którym większość elementów jest taka sama dla obu płci. Różnica wielkości dotyczy tylko żagla i masztu. Sprzęt został opracowany z myślą o mężczyznach od 65 kg do 85 kg oraz kobietach od 55 kg do 70 kg. Co ważne, firma Starboard zgodziła się, aby licencjonowane firmy zewnętrzne produkowały i dystrybuowały sprzęt iFoil pod własnymi markami po osiągnięciu standardów produkcji, co wychodzi naprzeciw polityce antymonopolowej prowadzonej przez World Sailing.

– Kwestie powszechności sprzętu i możliwość produkcji i dostawy nie tylko od firmy Starboard to teraz najważniejsza sprawa. Deklaracje są obiecujące, ale jak wiadomo, od słów do czynów często droga daleka, a diabeł tkwi w szczegółach. Do igrzysk w Paryżu mamy 5 lat, to wystarczająco dużo czasu by wszystko dopiąć na ostatni guzik, ale dużo będzie zależało od efektywności ludzi odpowiedzialnych za cały proces wdrożenia nowej klasy do olimpijskiej rodziny – dodaje Tomasz Chamera.

Innych zmian w programie konkurencji olimpijskich nie będzie. Przedstawiciele klasy RS Aero wycofali swoje wnioski by zastąpić klasę Laser lub Laser Radial. Z Igrzyskami Olimpijskimi definitywnie żegna się klasa Finn, wielce zasłużona dla polskiego żeglarstwa. To właśnie na tej łódce Mateusz Kusznierewicz zdobył złoty i brązowy medal olimpijski. Decyzja już wcześniej została podjęta, przyszłoroczne igrzyska w Tokio mają być dla Finna ostatnimi. Międzynarodowe Stowarzyszenie Klasy Finn chciało złożyć podczas World Sailing Annual Conference szereg wniosków by skłonić władze światowego żeglarstwa do zmiany tej decyzji, ale wnioski te, z powodów proceduralnych, w ogóle nie zostały poddane dyskusji podczas posiedzenia Rady World Sailing.

Władze światowego żeglarstwa zdecydowały się także rozszerzyć program Młodzieżowych Mistrzostw Świata World Sailing, których ostatnia edycja odbyła się w tym roku w Gdyni. Do tej pory w programie była klasa RS:X, w kolejnych mistrzostwach świata będzie opcja zastąpienia jej klasą Techno. W klasie 420 były ścigali się osobno mężczyźni i kobiety, teraz będzie konkurencja open (męska lub mix) oraz kobieca. Za 2 lata do programu regat wejdzie też kiteboarding w formule Mix.

Podczas World Sailing Annual Conference mnóstwo emocji wywołały planowane zmiany w statucie organizacji określające nowe zasady wyboru władz World Sailing i reformujące prace poszczególnych komisji. Ostatecznie zmiany te nie zyskały wystarczającego poparcia i nie weszły w życie. Wymagane było minimum 75 procent głosów, za zamianami głosowało zaś 64 procent delegatów.

– Nikt nie ma wątpliwości, że te zmiany są potrzebne, bo World Sailing wymaga reform zmierzających do usprawnienia procesu podejmowania decyzji, dialogu pomiędzy zarządem i członkami World Sailing, poprawy przepływu informacji i zwiększenia transparentności. Nie można jednak wylać dziecka z kąpielą, wiele propozycji zostało przygotowanych bardzo powierzchownie, było wiele niedomówień. Moim zdaniem dobrze się stało, że propozycje te nie zostały przegłosowane, dzięki czemu daliśmy sobie więcej czasu na doprecyzowanie najbardziej istotnych kwestii – mówi Tomasz Chamera.

Tagi: , .

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości