Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych

Mazurska wiosna nadchodzi

Czartery first minute – na przekór pandemii Mazury przygotowują się do sezonu

  • Magazyn „Wiatr”, fot. Marek Makowski
  • poniedziałek, 15 marca 2021

Żeglarze coraz wcześniej rezerwują jachty na mazurskich jeziorach i coraz szybciej chcą rozpoczynać sezon. Pierwsze rezerwacje napływały do firm czarterowych wczesną jesienią ubiegłego roku. Niektórzy rezerwują jachty już na kwiecień, bo mocno wierzą, że wiosna przyjdzie szybko i lód będzie znikać w mgnieniu oka. W ostatnich latach zdarzało się, że właściciele flot schowanych na mniejszych akwenach, na których lód utrzymuje się dłużej, wycinali tory w tafli, by uwolnić jachty i przyspieszyć kruszenie się pokrywy – wszystko po to, by zadowolić pierwsze załogi stęsknione za Mazurami. W minionym roku wpływ na mazurski rynek turystyczny z pewnością miała pandemia. Tuż przed sezonem, mieliśmy lockdown i niepewność. Później ostrożne otwieranie działalności czarterowej i szkoleniowej. A następnie – wakacyjny boom. Żartowano wtedy, że po jeziorach pływa wszystko, co unosi się na wodzie. Co przyniesie tegoroczny sezon?

Zwykle, tuż po zejściu pokrywy lodowej, rozpoczynają się pierwsze rejsy szkoleniowe. W ostatnim tygodniu kwietnia startują czartery. Porty i restauracje działają już wtedy niemal na pełnych obrotach, ale małe przystanie leśne, bindugi czy kempingi dopiero budzą się do życia (czasem przyjedzie leśniczy i pobierze niewielką opłatę – zwykle połowę stawki wakacyjnej). W tym okresie na Mazury przyjeżdżają przede wszystkim małe załogi rodzinne, studenci oraz pracownicy firm uczestniczący w wyjazdach integracyjnych. Popularne są także czartery weekendowe (imprezy, wieczory panieńskie i kawalerskie). Majówka to już właściwie pierwszy szczyt nowego sezonu, a czerwcowy tydzień ze świętem Bożego Ciała przynosi kolejny wzrost liczby czarterów. – W tym roku majówka może być prawdziwym hitem dla firm czarterowych. Świadczy o tym dynamika sprzedaży, którą obserwujemy już od stycznia – mówi Marek Makowski, szef Szkoły Żeglarstwa Gertis i koordynator projektu Nowy Sztynort – Osada Wolności. – Mimo ryzyka związanego z kolejnymi falami epidemii, o którym nieustannie donoszą media, zainteresowanie wiosennymi czarterami jest bardzo duże i grafik w systemie rezerwacji szybko się wypełnia. Klienci nie zwlekają też z zamawianiem jachtów na kolejne najpopularniejsze terminy: czerwcówkę i letnie wakacje. Już w połowie lutego mieliśmy bardzo dużo rezerwacji na lipiec i sierpień – dodaje Marek Makowski.

Co ciekawe, do niedawna między okresami wiosennych szczytów czarterowych, Mazury pustoszały. Jachtów było na jeziorach mniej i mogliśmy upolować łódź w wyjątkowo atrakcyjnej cenie, nawet za jedną trzecią ceny obowiązującej na przełomie lipca i sierpnia. Teraz zaczyna się to zmieniać i poszczególne okresy pierwszej części sezonu powoli się wyrównują – zarówno pod względem kosztów, jak i obłożenia flot. Trudno się temu dziwić, bo maj i czerwiec to bez wątpienia najlepsze miesiące na rejs ze Sztynortu, Giżycka, Węgorzewa, z Mikołajek, czy też z Rucianego. Temperatury wiosenne, słońce coraz wyżej, a w portach jeszcze jest stosunkowo spokojnie. Dlatego wielu żeglarzy celowo wybiera terminy uznawane za mniej popularne. – Z naszych doświadczeń wynika, że maj daje firmom czarterowym około 60 proc. obłożenia, czerwiec – 80 proc., a wakacje – 100 proc. – podsumowuje Marek Makowski.

Wiosenne czartery na Mazurach mogą się rozwijać między innymi dzięki nowym łodziom wyposażonym w ogrzewania oraz toalety. Jachty pełnią nie tylko funkcje rekreacyjne i żeglarskie, ale także – a niekiedy przede wszystkim – hotelowe. Co ważne, producenci montujący morskie toalety, zaczęli wreszcie instalować także zbiorniki, które należy opróżniać w odpowiednich stacjach przystosowanych do odbioru nieczystości.

Warto też zwrócić uwagę na pewne zmiany w jachtowych trendach. Do niedawna łodzie musiały być coraz większe i coraz bardziej luksusowe – właśnie takie miały największe wzięcie. Przyzwyczailiśmy się, że łódź mała to często jednostka stara lub co najmniej kilkuletnia. Ubiegły rok wyhamował ten trend – żeglarze zaczęli szukać nowych jachtów, dobrze wyposażonych, ale z segmentu od 24 do 26 stóp. Wielkie jachty sprzedawały się w czarterach nieco słabiej. Żeglarzom zależało przede wszystkim na niezależności, autonomii i wypoczynku w kameralnej atmosferze, często w rodzinnym gronie. Dzięki temu mazurska gigantomania zaczęła powoli wyhamowywać. Dziś luksusem stało się bowiem samo spędzanie wolnego czasu w fajnym miejscu, z najbliższymi, a nie pływanie krążownikiem z dziesięcioma osobami na pokładzie. Czy ten trend się utrzyma? Zobaczymy.

Na razie małe jachty są w cenie, na przykład Szkoła Żeglarstwa Gertis postanowiła zamówić nowe łodzie o długości 26 stóp, czyli nieduże, ale za to dobrze wyposażone, między innymi w ogrzewania i toalety morskie ze zbiornikami. Do niedawna jachty w takim standardzie należały niemal wyłącznie do prywatnych armatorów. Jak się kształtują ceny czarterów? Za łódź żaglową typu Maxus 24 evo (koje w systemie 6+2), z floty firmy Gertis, wyposażoną między innymi w ogrzewanie, lodówkę i toaletę chemiczną, zapłacimy 250 zł za dobę w kwietniu, 450 zł za dobę w trakcie majówki, 350 zł za dobę w czerwcu oraz 3500 zł za tydzień w szczycie sezonu (szczegóły i inne jachty na stronach www.czartery.info oraz www.sztynort.pl)

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości