Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych

Nieziemski rekord! W sześć tygodni dookoła świata. O wyczynie Françoisa Gabarta pisze Marek Słodownik

  • Marek Słodownik
  • niedziela, 17 grudnia 2017
Aerial images of Francois Gabart onboard Ultim MACIF, training before the Round the Word Solo Handed Record, off Belle Ile, on October 16th, 2017 - Photo jean-Marie LIOT / ALEA / MACIF

Francois Gabart. Photo jean-Marie LIOT / ALEA / MACIF

François Gabart, płynący samotnie 30-metrowym trimaranem „Macif”, pobił rekord w samotnej żegludze dookoła świata. Uzyskał niewiarygodny wynik: 42 dni, 16 godzin, 40 minut i 35 sekund. Dotychczasowy rekord, należący do Thomasa Coville’a, ustanowiony zaledwie przed rokiem, został poprawiony aż o 6 dni, 10 godzin, 23 minuty i 53 sekundy. Warto zauważyć, że rezultat Gabarta jest gorszy od rekordu załogowego zaledwie o dwie doby – to pokazuje, jak w ostatnich latach przyspieszyło światowe żeglarstwo. François przez półtora miesiąca samotnej żeglugi przepłynął 27859,7 Mm, żeglując ze średnią prędkością 27,2 węzła. Francuz ustanowił także kilka dodatkowych rekordów. Dobowy dystans wyśrubował do niewiarygodnych 851 Mm, poprawiając własny rekord z 2016 roku. Najszybciej żeglował także na dystansie z Francji do Przylądka Dobrej Nadziei (12 dni, 20 godzin, 10 minut). Najszybciej przepłynął także Pacyfik (7 dni, 15 godzin,15 minut).

Rejs od początku układał się po myśli nowego rekordzisty. Trimaran „Macif” od początku żeglował szybciej niż przed rokiem „Sodebo Ultim” Coville’a. Jedynie na odcinku równikowym „Macif” zwolnił. Później systematycznie zwiększał przewagę, trimaran „połykał” kolejne mile z prędkością pociągu.

Francuz miał wyjątkowe szczęście do pogody. Szybko pokonał południowy Atlantyk, skracając dystans do Przylądka Dobrej Nadziei. Sporo ryzykując, narażając się na kontakt z górami lodowymi, zszedł bardzo daleko na południe na Oceanie Indyjskim. Żeglując w „pięćdziesiątkach”, pokonał psychologiczną barierę – nikt dotąd tak szybkim jachtem nie zdecydował się na takie ryzyko, ale efektem było skrócenie trasy. Pacyfik to jazda z idealnymi przeskokami między układami niżowymi. Południowy Atlantyk to pokaz możliwości jachtu. „Macif” żeglował idealnie dzięki korzystnym układom barycznym, nie tracił czasu na szukanie wiatru. Na równiku miał przewagę 2,5 tysiąca mil, co zapowiadało znakomity wynik. Później jeszcze wzrosła, do ponad 2700 mil.

Szczęście opuściło Gabarta dopiero w końcówce, kiedy był już na ostatniej prostej. Rozbudował się wyż azorski, co zmusiło go do poszukiwania optymalnej drogi i wydłużenia dystansu. „Macif” musiał żeglować daleko na północ, a jego dobowe przeloty spadły do 500 mil. Godziny uciekały, a jacht wlókł się z prędkością 15 mil w centrum wyżu. Mimo to François nie tracił ducha, spokojnie podchodził do sytuacji, przesyłając na brzeg komunikaty o dobrej formie i nadziei na dobry wynik.

Niewątpliwym współautorem tego sukcesu jest Jean Yves Bernot, meteorolog wspierający Gabarta z lądu. To człowiek, który pracował z najlepszymi, w jego dorobku jest wsparcie min Christophe’a Auguina, Ellen MacArthur, Vincenta Riou, Armela Le Cléac’ha, Yanna Elièsa, Jérémiego Beyou, Jeana-Pierre’a Dicka, Morgana Lagravière’a i Paula Meilhata. Jest w tym fachu najlepszy i z najlepszymi pracuje, na kontrakt z Gabartem zdecydował się w jednej chwili.

Na mecie Gabrat powiedział, że nie oczekiwał aż tak dobrego wyniku, spodziewał się poprawienia rekordu o dzień, może dwa, wyszedł z tego prawie tydzień, co jest powodem do ogromnej satysfakcji. Teraz czeka go odpoczynek, a następnie przygotowania do kolejnych startów. Na ten sezon zaplanował bowiem pobicie rekordu Atlantyku na klasycznej rasie z Nowego Jorku do Lizard Point oraz udział w regatach rumowych. Niejako przy okazji zapewne zmierzy się z rekordem na tradycyjnej trasie Krzysztofa Kolumba, który został ustanowiony w 2014 roku przez Armela Le Cleach’a oraz z rekordem na trasie Miami – Nowy Jork ustanowionym jeszcze w 2005 roku przez Thomasa Coville’a.

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości