Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych

Odmrażanie sportów wodnych, czyli co nam wolno w świetle nowych przepisów. Odprawa z Patrykiem Zbroją

  • Magazyn „Wiatr”, fot. Archiwum Patryka Zbroi
  • środa, 22 kwietnia 2020

Patryk Zbroja, żeglarz, regatowiec i prawnik ze szczecińskiej kancelarii Zbroja Adwokaci, zaprosił polskich wodniaków na webinar poświęcony społecznym obostrzeniom związanym z epidemią koronawirusa. Tematem internetowego spotkania na Facebooku były oczywiście prawne aspekty związane z użytkowaniem akwenów oraz działalnością przystani i klubów po ostatnich rozporządzeniach wprowadzonych przez rząd 19 kwietnia. Czego się dowiedzieliśmy?

Prelegent na wstępnie zwrócił uwagę na chaos w ustanawianiu aktualnie obowiązujących przepisów, na nieprecyzyjność poszczególnych wytycznych, brak konsekwencji oraz domniemaną niekonstytucyjność sposobu wprowadzania obostrzeń.

Jakie wnioski? Wiemy, że od 20 kwietnia możliwe jest przemieszczanie się po terytorium RP, a tym samym po wodach śródlądowych i morskich wodach przybrzeżnych do 12 mil od brzegu. Możemy pływać na deskach, kajakach, jachtach żaglowych i łodziach motorowych. Możemy też przekraczać morską granicę państwa, ale po powrocie będzie nas obowiązywać 14-dniowa kwarantanna (nawet jeśli nie dobijemy na morzu do żadnego obcego lądu). Możemy też korzystać z plaż i slipów położonych poza terenami klubów, przystani i portów.

Niestety, jak dowodzi Patryk Zbroja, wciąż obowiązuje zakaz funkcjonowania przystani jachtowych, marin żeglarskich i klubów. Przepisy ogólne, na które powołuje się prelegent, mówią o zakazie działalności podmiotów związanych ze sportem i rekreacją (dotyczy to nie tylko podmiotów prowadzących działalność gospodarczą).

A co z firmami czarterowymi i wynajmowaniem jachtów? Zdaniem Patryka Zbroi nie ma zakazu prowadzenia takiej działalności. Jednak jednostki należałoby przekazywać poza portami (może powinny czekać na bojach rozrzuconych w okolicy?). W trakcie rejsu powinniśmy planować postoje jedynie przy brzegach, w zatokach, na kotwicy – bez zawijania do portów. Można to sobie wyobrazić na Mazurach, ale na morzu taki styl żeglugi byłby trudny do zrealizowania. Warto dodać, że zakaz działalności przystani dotyczy zarówno portów prywatnych, jak i publicznych.

Jest też druga strona medalu. Czy zarządcy portów mają prawo całkowicie zamknąć przystań i niejako aresztować cumujące lub czekające na wodowanie łodzie prywatne? Patryk Zbroja namawia do zrozumienia sytuacji i elastyczności wszystkie strony oraz do polubownego, zgodnego ze zdrowym rozsądkiem, załatwiania poszczególnych spraw. Może się bowiem okazać, że dostęp do łodzi jest konieczny. A brak takiego dostępu może się wiązać z konsekwencjami finansowymi (serwisy, przeglądy, zaplanowane remonty itp.).

Żeglując, musimy pamiętać, że obowiązuje nas reżim sanitarny. Możemy więc pływać samemu lub z najbliższymi (wiadomo bowiem, że na pokładzie nie można zachować odstępu dwóch metrów). Nie dotyczy to żeglugi związanej z wykonywaniem obowiązków zawodowych – oznacza to, że sprzedawcy jachtów mogą zabrać na pokład klientów, a dziennikarze mogą przeprowadzać testy jednostek. Patryk Zbroja zwrócił też uwagę, że jeśli w załodze mamy najbliższych, którzy nie zamieszkują z nami w jednym gospodarstwie domowym (na przykład rodziców), powinniśmy mieć maseczki lub w inny sposób zasłaniać usta i nos. Jeśli natomiast żeglujemy wyłącznie z domownikami, możemy na wodzie ściągnąć zakrycia twarzy (tak samo, jak w samochodzie). Maseczki powinniśmy jednak założyć za każdym razem, gdy na szlaku może dojść do bliższego kontaktu z innymi użytkownikami akwenu.

Więcej na FB: profile Zbroja Adwokaci, Patryk Zbroja

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości