Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych

Podsumowanie regat Route du Rhum. Czy Polak znów wystartuje w tym niezwykłym wyścigu?

  • Marek Słodownik, Fot. Jean-Marie LIOT, Alea (www.jmliot.com), Alexis Courcoux
  • sobota, 8 grudnia 2018

Tegoroczne regaty Route du Rhum upływały pod znakiem jubileuszu 40-lecia pierwszej edycji. Imprezę wymyślili Francuzów w odpowiedzi na ograniczenia długości jachtów wprowadzane w regatach OSTAR. Dla francuskich żeglarzy Route du Rhum to najważniejszy start w sezonie. W tym roku, na trasie o długości 3542 mil, rywalizowało aż 123 samotników (aż 53 w klasie Open 40).

Uwagę kibiców przyciągała klasa Ultim (największe wielokadłubowce). Do walki stanęły nowe „latawce”: „Banque Populaire IX” – Armel Le Cléac’h, „Gitana XVII” – Sébastien Josse, startował też „Macif” Françoisa Gabarta (trimaran z hydroskrzydłami) oraz „IDEC Sport” Francisa Joyona. Rywalizował także „Sodebo” Thomasa Coville’a.
Od razu do przodu wystrzelili Gabart, Josse i Le Cléac’h. Już pierwsza faza regat pokazała, że łatwo nie będzie. Pierwsza z rywalizacji odpadła „Gitana” – Sébastien Josse wycofał po awarii. „Banque Populaire wywrócił się w pobliżu Azorów, łamiąc pływaki. Armel rozpoczął walkę o uratowanie nowiutkiej jednostki, dla której był to pierwszy poważny start regatowy. „Sodebo” zawrócił do A Coruñy, gdzie spędził prawie sześć dni, naprawiając uszkodzenia (z wyścigu się nie wycofał). Na prowadzeniu był „Macif”, a daleko z tyłu żeglował Joyon na „IDEC Sport”. Przewaga lidera była znacząca i utrzymywała się, ale Joyon nie odpuszczał. – Drugie miejsce też warte jest zachodu – powiedział na mecie. Na katamaranie „Macif” złamało się skrzydło, co zespół początkowo ukrywał. „Macif” tracił przewagę z każdą milą. Wreszcie, na milę przed metą, Joyon wyprzedził rywala w słabym wietrze, na oczach tysięcy widzów zgromadzonych w nocy na brzegu. „IDEC Sport” wygrał o siedem minut, przy okazji bijąc rekord trasy: 7 dni, 14 godzin, 21 minut i 47 sekund. „IDEC Sport” dwie poprzednie edycje regat także wygrał – jako „Groupama 3” z Franckiem Cammasem w 2010 roku i jako „Banque Populaire VII” z Loïck Peyronem cztery lata później. Warto podkreślić, że w każdym kolejnym starcie jacht dopływał do mety z lepszym czasem.

W klasie IMOCA wystartowało 20 zawodników (rekord). Tu także wygrał jacht, który pod inną nazwą żeglował cztery lata temu, ale tym razem uzyskał nieco gorszy czas. Przed startem zapowiadano pojedynek dwóch najdoskonalszych jednostek w klasie: „Hugo Bossa” Alexa Thomsona oraz nowiutkiego „Charala” Jeremiego Beyou. Alex jako jedyny ze stawki pożeglował daleko na zachód (reszta szła bardziej zachowawczo w kierunku Madery). Wkrótce Jeremie Beyou zameldował, że jacht ma awarię i musi zawinąć do portu. W czołówce żeglowali Thomson, Yann Eliès na „UCAR-StMichel” (ex „Virbac St Michel”), Vincent Riou na „PRB” oraz Paul Meilhat na „SMA” (ex „Macif”, zwycięzca poprzedniej edycji sprzed czterech lat). W czołówce tylko ten ostatni jacht nie miał hydroskrzydeł.

Thomson żeglował najszybciej, a jego przewaga sięgała prawie 200 mil. Kiedy wydawało się, że jest już po wyścigu, na 70 mil przed metą, już u brzegów Gwadelupy, którą zawodnicy mieli okrążyć od zachodu, „Hugo Boss” wjechał na skały (skipper spał nieco zbyt długo). Nie był to groźny wypadek, ale chcąc zjechać ze skał, Anglik musiał uruchomić silnik. To oznaczało 24-godzinną karę. Swą szansę wykorzystał Meilhat, który dopłynął do mety w czasie 12 dni, 11 godzin, 23 minut i 18 sekund. Dwie godziny później do celu dotarł Yann Eliès, a ukarany Thomson spadł aż na trzecią pozycję.

Na uwagę zasługuje start Loïcka Peyrona na jachie „Happy”. To kopia trimarana „Olympus Photo”, który 40 lat temu wygrał pierwszą edycję imprezy. Prawie pół wieku później Loïck zajął czwarte miejsce w klasie, ale żeglował szybciej od zwycięzcy sprzed lat o 2 dni.

Dotąd jedynym Polakiem, który płynął w tym wyścigu, pozostaje Wojtek Kaliski, który wziął udział w 1986 roku. Regat nie ukończył z powodu awarii.

Marek Słodownik

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości