Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych

Rozmowa z Martą Hlavaty

  • Mateusz Jabłoński, OR
  • czwartek, 4 marca 2010

Polka drugi raz z rzędu mistrzynią świata w Formule Windsurfing.

Magazyn WIATR: Mistrzostwa świata w hiszpańskiej miejscowości Santa Pola miały taki przebieg, że Hitchcock, mógłby o nich film nakręcić…

Marta Hlavaty: Jeszcze mi dreszcze po plecach przechodzą. Bym mogła walczyć o złoto, komisja musiała puścić ostatni wyścig. I puściła. Ale zaledwie pięć minut przed godziną, o której planowano zakończenie zawodów. Poza tym chcąc stanąć na szczycie podium musiałam ten ostatni bieg wygrać. Gdybym była druga, to zwycięstwo przypadłoby Australijce Allison Shreeve, byłej mistrzyni świata.

Chwilę po starcie płynęłaś trzecia.

Tuż przede mną żeglowała Australijka, a na prowadzeniu była moja koleżanka Agnieszka Pietrasik. To była prawdziwa próba nerwów. Allison Shreeve tak bardzo chciała zwyciężyć, że nie spuszczała mnie z oczu. W końcu nie wytrzymała presji i zaczęła popełniać błędy. Po prostu nerwy ją zżarły. Po chwili o zwycięstwo ścigałam się już tylko z Polką. Zwycięstwo Agi dawało jej brązowy medal, a porażka spychała poza podium. Ja musiałam wygrać, by obronić tytuł mistrzyni świata sprzed roku. Wyprzedziłam Agnieszkę dosłownie na ostatnich metrach, na ostatnim zwrocie przez rufę. I szczęśliwie pierwsza minęłam linię mety.

Szkoda Agnieszki. Ale jeszcze biedniejsza jest chyba Allison. Pewnie śnisz się jej po nocach. Przed rokiem na mistrzostwach świata w Portugali przegrała z Tobą jednym punktem. Tym razem przegrała mając tyle samo punktów (zadecydowało zwycięstwo w ostatnim wyścigu). Mam wrażenie, że raczej nie będziecie razem chodzić na zakupy…

Takie jest żeglarstwo. Walczyłyśmy wszystkie do końca. Każda chciała coś udowodnić.

Czym różni się Formuła Windsurfing od olimpijskiej klasy RS:X, na której będziesz rywalizować o prawo startu na  igrzyskach?

W Formule żeglujemy tylko przy silniejszych wiatrach, prawie zawsze w ślizgu. To naprawdę wielka frajda. Na desce olimpijskiej trzeba się ścigać w każdych warunkach, również przy dwóch stopniach Beauforta. Poza tym RS:X to jedna deska i jeden żagiel. W Formule Windsurfing mamy aż trzy pędniki. Każdy na inne warunki wietrzne. Największy żagiel ma aż 11 m kw. – naprawdę ogromniaste skrzydło. Wszystko to sprawia, że dobrej klasy sprzęt do tej konkurencji kosztuje od 40 do 50 tys. zł. Na szczęście mam już sponsorów i nie muszę za niego płacić. Nie musze też pożyczać desek i stateczników od brata, który bardzo pomagał mi na początku.
Jest jeszcze jedna różnica. Za zwycięstwo w mistrzostwach świata w Formule Windsurfing dostałam nagrodę pieniężną (2,7 tys. dolarów). Za podobne zwycięstwo na desce olimpijskiej otrzymuje się jedynie szklany wazonik i uścisk dłoni.

Nie można jednak żeglować wszędzie i na wszystkim. Organizm w końcu się zbuntuje.

Już zaczął się buntować. Miałam kłopoty z mięśniami rąk. Podczas wyścigów łapały mnie skurcze. Wycofałam się z regat w Kilonii. Niewesoło było też w Holandii. Raz, żeglując na drugiej pozycji, po prostu wypuściłam żagiel z rąk. Dlatego chyba dobrze, że sezon już się kończy. Będzie trochę czasu na regenerację sił.

Mamy dziś w Polsce jedną z najsilniejszych na świecie kobiecych drużyn w windsurfingu. Ale na igrzyska do Londynu będzie mogła pojechać tylko jedna z Was. Kto ma największe szanse?

Dziś trudno powiedzieć. Bardzo szybka jest Agata Brygoła. Dobrze radzi sobie Małgosia Białecka. Także Ania Gałecka. Po powrocie z krótkiego urlopu macierzyńskiego szalenie groźna będzie Zosia Klepacka. Ja też chcę powalczyć. Oj, będzie się działo.

W jakiej formie jest dziś polski windsurfing. Nie ten olimpijski, ani ten z mistrzostw świata, ale ten z plaży na Półwyspie Helskim czy w Łebie.

Myślę, że ma się naprawdę dobrze. Kiedy we wrześniu rozgrywano w Łebie mistrzostwa Polski w klasach olimpijskich (także w RS:X), na plaży zorganizowano zawody Wave Session. Nadciągał silny wiatr. Zapowiadano fale. Więc 50 surferów skrzyknęło się w dwa dni. Wzięli krótkie urlopy lub urwali się z uczelni. Tak zgranych ekip nie ma zbyt wiele w Europie. Wcześniej, na początku sierpnia, zawodnicy i amatorzy spotkali się na Allegro Cup. To jedna z najlepszych i najlepiej zorganizowanych imprez windsurfingowych na świecie. Wcale nie przesadzam. Poza tym mamy tysiące młodych ludzi, dla których deska jest po prostu zabawą. Sposobem na wolne weekendy, na wakacje gdzieś na Rodos, wielu nawet późną jesienią podróżuje po Europie swymi busami w poszukiwaniu ciekawych miejscówek. Windsurfing to nie jest tylko sport. To jest sposób na życie.

Rozmawiał Krzysztof Olejnik

Marta Hlavaty POL 111
KLUB: Sopocki Klub Żeglarski
ULUBIONA PLAŻA: Łeba
PODRÓŻ MARZEŃ: Hawaje
MOTTO: „chcesz być szczęśliwa?… bądź!”
HOBBY: snowboard, kitesurfing, tenis, taniec, MotoCross

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości