Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych

Szkolenie ratownicze przed wyścigiem Setką przez Atlantyk / ZDJĘCIA

Bezpieczeństwo przede wszystkim

  • Tekst i zdjęcia: Marek Słodownik
  • niedziela, 24 lipca 2016

Żeglarze przygotowujący się do wyścigu samotników Setką przez Atlantyk, który 11 listopada rozpocznie się w Portugalii, wzięli udział w szkoleniu ratowniczym. Na wodach Zatoki Gdańskiej ćwiczenia zorganizowali sami, a poprowadziła je szkoła żeglarstwa Sekstant z Tczewa. Dziesięciu kandydatów do atlantyckiej próby przez dwa dni poznawało tajniki technik ratowniczych. Przeszli też szkolenie z udzielania sobie pierwszej pomocy – była nauka zakładania szwów i opatrunków, sporo czasu poświęcono też na zajęcia teoretyczne.
Najciekawiej było jednak na wodzie. W zatoce zakotwiczyła setka „Atom” Piotra Czarnieckiego, która stała się poligonem doświadczalnym. Żeglarze symulowali wypadnięcie za burtę setki i sprawdzali różne możliwe scenariusze. W pełnym oceanicznym rynsztunku musieli dostać się do tratwy ratunkowej, uruchomić ratownicze środki pirotechniczne, obsłużyć ratunkowe kamizelki pneumatyczne, a także dostać się z powrotem na pokład jachtu. Okazało się, że nie jest to proste zadanie, uczestnicy spotkania mieli spore kłopoty, by wdrapać się na wysoką burtę. Zadania nie ułatwiały pokładowe uchwyty i relingi ani konstrukcje samosteru i paneli słonecznych znajdujące się na rufie. Wniosek był oczywisty: jachty muszą zostać wyposażone w składane drabinki. Niełatwo było także pływać w ubraniach wypornościowych. Kombinezony zapobiegają wychłodzeniu, ale znacznie ograniczają swobodę ruchów.
Przeprowadzono też próby wciągania człowieka na pokład. Do tego zadania starano się wykorzystać fał, ale wciągnięcie w ten sposób załoganta na jachcie bez kabestanów masztowych okazało się praktycznie niemożliwe – jedna osoba nie była w stanie podciągnąć partnera i wydobyć go na pokład. Najbardziej efektywnym sposobem okazało się podciąganie załoganta na talii grota, było to możliwe dzięki przełożeniom.
Uczestnicy szkolenia spędzili w wodzie ponad dwie godziny. Mogli w tym czasie zweryfikować w praktyce podręcznikowe zapisy dotyczące technik ratowniczych i postępowania po wypadnięciu za burtę. Szkolenie nie było obowiązkowe, więc zabrakło na nim kilku żeglarzy planujących uczestnictwo w oceanicznej próbie. Pojawili się natomiast tacy, którzy swoje setki dopiero budują – chcieli skorzystać z doskonałej okazji do praktycznej nauki.
Sprawom bezpieczeństwa setkowicze poświęcają wiele uwagi. Wiosną podpisali umowę z Pomorskim Związkiem Żeglarskim w sprawie wyposażenia jachtów startujących w regatach w nadajniki GPS pozwalające śledzić jednostki w internecie . – To ważne również dla naszych bliskich, dla których wyścig zapewne także będzie sporym przeżyciem – mówił Piotr Czarniecki, prezes Stowarzyszenia Klasy Setka. Pomorski Związek Żeglarski zadeklarował też gotowość zorganizowania szkoleń z nawigacji i meteorologii.
Wyścig Setką przez Atlantyk składa się z dwóch etapów. 11 listopada jachty wyruszą z portugalskiej miejscowości Sagres i obiorą kurs na Teneryfę w archipelagu Wysp Kanaryjskich. 10 grudnia wypłyną w dalszą drogę przez Atlantyk – do Fort de France na Martynice. Niektórzy uczestnicy popłyną w załogach dwuosobowych. Zawodnicy płyną bez pomocy z zewnątrz, bez silnika, bez informacji pogodowych, bez kontaktu z lądem i z minimalnym wyposażeniem elektronicznym. Na trasie dozwolona jest dowolna liczba postojów.

Marek Słodownik

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości