Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych

Szymon Kuczyński walczy z zimnem, wiatrem, a nawet ze śniegiem. „Mam spore szanse zginąć na morzu…”

Projekt Call of the Ocean.

  • Magazyn Wiatr / www.zewoceanu.pl, fot. Szymon Kuczyński
  • piątek, 19 stycznia 2018

IMG_0890

Szymon Kuczyński, przemierzający oceany w samotnym rejsie dookoła świata bez zawijania do portów, rozpoczął pokonywanie drugiej połowy Pacyfiku. Dzisiaj napisał: „Mam spore szanse zginać na morzu. Raczej w samotnym rejsie. To przez odruch, nie do oduczenia, oblizywania noża, którym coś smarowałem. Fala wcale mi nie przeszkadza. Jak rozchylę palce, to między nimi pojawia się mgiełka pary wodnej. Jeżeli nie mam roboty, w sztormiaku wchodzę do śpiwora. Pisać trzeba w rękawiczkach”.

POZYCJA JACHTU

Szymon notuje kolejne rekordowe odczyty: chwilowa prędkość: 8,85 węzła, ciśnienie 966 hpa, temperatura wody: 2,2 stopnia C. W kabinie tak samo zimno. Odczucie chłodu potęguje wiatr wiejący z prędkością 30 węzłów. No i jeszcze przelotne opady śniegu. „Zderzyłem się z ptakiem. To znaczy maszt się zderzył. Taki był huk, że myślałem, że coś strzeliło w takielunku.
W dzienniku Szymon zanotował miedzy innymi: „Gdyby rejsy miały herby, ta wyprawa miałaby w herbie prodiż i cegłę szamotową. Prodiż do stawiania na kuchence (od Krystiana z Ocean Team Sailing School) i cegła od Karoli (Mazury, cud natury) razem pracują na sukces. Kambuz to najważniejszy dział na każdym jachcie, bo samopoczucie załogi ma decydujący wpływ na realizację planu. Szczerze współczuję osobom, które lubią dobrze zjeść, a nie potrafią gotować (znaczy lenie). Chyba nie potrafiłbym wyruszyć na wyprawę, w której jest tylko łomot, koniec świata, totalny brak przyjemności, a jedyna nagroda to satysfakcja na mecie (jeśli wszystko odbędzie się zgodnie z planem). Trzeba być totalnym świrem, by znęcać się nad sobą przez kilkaset dni dla dość iluzorycznego wynagrodzenia. Ja tam lubię mieć przyjemności jak najczęściej.

Od dwóch tygodni jacht płynie samosterownie, czyli odpowiednio ustawione żagle, rumpel, trym wzdłużny (ważny) i trym poprzeczny (trochę mniej ważny, bo łódka jest bardzo sztywna). Autopiloty i samostery się relaksują. Ale podczas złej lub zmiennej pogody musze czuwać i reagować na zmiany. Siedzę sobie w kabinie w sztormiaku, popijam coś tam z termosu (aktualnie jest zimno, od 3 do 5 stopni C w kabinie) i sobie czytam. Ostatnio snu mało, od 2 do 4 godzin na dobę. Ale człowiek się przyzwyczaja. W ogóle może znieść sporo więcej niż mu się wydaje. Gdy hardcorowe przeżycie zdarza się codziennie to staje się… codzienną niedogodnością”.

Na liczniku:
17 087 mil ze średnią prędkością 4,8 węzła, czyli 116 mil na dobę
Do celu: zrobione 16 780 mil ze średnią prędkością 4,7 węzła, czyli 114 mil na dobę
Do mety jeszcze 10 066 mil, zrobione 62 % zaplanowanej trasy.

Kuczyński, dwukrotny zdobywca tytułu Żeglarz Roku Magazynu „Wiatr”, w samotny rejs dookoła świata bez zawijania do portów wyruszył z Plymouth 19 sierpnia 2017 roku. Żegluje jachtem „Atlantic Puffin” o długości 6,36 metra (Maxus 22). Nikt wcześniej nie opłynął świata w samotnym rejsie non stop tak niewielką jednostką.

Szymon planuje ukończyć rejs późną wiosną 2018 roku. Dotąd tylko jeden Polak, Henryk Jaskuła, okrążył świat samotnie klasyczną drogą wokół trzech przylądków, bez zawijania do portów (37 lat temu kapitan Jaskuła żeglował z Gdyni do Gdyni). Tomasz Lewandowski (zmarł w 2012 roku) przed dekadą opłynął świat w samotnym rejsie non stop szlakiem zachodnim – wyruszył z meksykańskiej miejscowości Ensenada, opłynął Australię od północy, a później Przylądek Dobrej Nadziei i Horn. Kuczyński może więc być trzecim Polakiem, który w swym żeglarskim dossie będzie mógł zapisać „Solo, non stop, around the world”. Z całych sił trzymamy kciuki.

Wpisy Szymona dostępne są na stronie projektu www.zewoceanu.pl. Rejs można również śledzić przez aplikację na urządzenia mobilne Zew Oceanu.

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości