Marzenia i realia. Roman Paszke o przyszłości polskiego żeglarstwa morskiego
Choć w Polsce coraz więcej osób żegluje, a ambitne projekty prywatne zdobywają uznanie za granicą, droga do profesjonalizacji żeglarstwa morskiego wciąż jest długa. – Musimy odrabiać stracone dekady i przekonywać biznes, że żeglarstwo może być świetnym narzędziem promocji – mówi Roman Paszke, jeden z pionierów żeglarstwa morskiego w Polsce.
Jakub Jakubowski: Czy morskie żeglarstwo regatowe w Polsce rozwija się zgodnie z oczekiwaniami środowiska?
Roman Paszke: Jest jeszcze wiele do zrobienia. Myślę, że obecny stan profesjonalnego żeglarstwa morskiego odzwierciedla stan zamożności naszego społeczeństwa oraz popularności naszego sportu na tle innych dyscyplin. Z zazdrością obserwujemy, jaką pozycję ma żeglarstwo w krajach wysoko rozwiniętych, z dużymi morskimi tradycjami. My, po latach komunizmu, izolacji, barier i ograniczania swobód gospodarczych, bez możliwości podróżowania po świecie, wciąż musimy gonić świat zachodni. Rozwój żeglarstwa offshore w takim kraju, jak Polska, to długofalowy proces – potrzebujemy czasu, cierpliwości i systematycznej pracy.
Cały artykuł na łamach magazynu „Wiatr”:
WEB KIOSK: publuu.com/flip-book/287/2464330


