Bez 2 – reaktywacja. Powrót do przeszłości i żeglowania w dawnym stylu
Nieoczekiwanie powraca łódź typu Bez-2, niewielka jednostka zaprojektowana przez Jacka Centkowskiego w 1979 roku. Była to jego pierwsza autorska łódź kabinowa z tworzyw sztucznych. Kiedy powstawała, wypełniała lukę – na polskich wodach królowały wtedy oriony, raje i drewniane ramblery, natomiast venuski dopiero zaczynały wchodzić na rynek. Bez-2 zyskał popularność, bo był bezpieczny, lekki i tani. Dla wielu ta łódka stała się symbolem swobody żeglowania w czasach PRL. Tworzono nawet nieformalne grupy sympatyków i organizowano zloty w Mikołajkach i Augustowie. Armatorzy paradowali na nich w koszulkach i kapeluszach z wizerunkiem ukochanego jachtu. Czy dziś tak niewielka jednostka może wzbudzić podobne emocje?
W latach 80. były problemy ze wszystkim – często brakowało żywic, a kolor żelkotu bywał przypadkowy, uzależniony od uzyskanych przydziałów, stąd nie raz burty bezów przybierały brązową barwę – przyznać trzeba, że nie grzeszyły one urodą. Na pierwszej wersji tej jednostki mogliśmy żeglować bez uprawnień, ponieważ powierzchnia żagli nie przekraczała siedmiu metrów kwadratowych, z kolei na drugiej powiększono ożaglowanie o dwa metry kwadratowe. Ile bezów wówczas powstało? Trudno to ustalić, bo poza produkcją stoczniową, łodzie budowali także prywatni armatorzy oraz ekipy klubowych szkutników.
Cały artykuł na łamach magazynu „Wiatr”:
WEB KIOSK: publuu.com/flip-book/287/2377222/page/44








