Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych

Delphia 46cc. Komfort przede wszystkim

  • Darek Krzeszowiec, 
  • poniedziałek, 16 stycznia 2012

Na tej łodzi można mieszkać, pracować, przyjmować wytwornych gości, wydawać niezwykłe przyjęcia i żeglować, dokąd dusza zapragnie. Przedstawiamy jacht Delphia 46cc (central cockpit).

Delphia 46cc spełni oczekiwania nawet najbardziej wymagających żeglarzy. Komfortowe wnętrza i wysokiej jakości wyposażenie musi jednak kosztować – Delphia 46cc jest droższa od poprzedniczki (Delphia 47) o 100 tys. euro i kosztuje 298 tys. euro netto. To pierwszy jacht z Olecka z kokpitem na śródokręciu. Choć kadłub jest obszerny, pomieszczenia mieszkalne przygotowano zaledwie dla pięciu osób. Wynika to z chęci zapewnienia załodze najwyższego komfortu.

Dlaczego centralny kokpit? Takie rozwiązanie to nie tylko prestiż i moda, ale również bezpieczeństwo i wygoda żeglowania. Łódź posiada także deck saloon (duży owalny stół gościnny z kanapami znajduje się na specjalnym podwyższeniu). Dzięki temu wypoczywająca załoga może obserwować marinę lub zatokę przez boczne okna, na przykład podczas wieczornego posiłku.

Stoczniowa przystań w Górkach Zachodnich

Jacht czekał na nas w porcie Delphia Marina. Firmowa przystań oleckiej stoczni położona jest nad brzegiem Wisły Śmiałej w Górkach Zachodnich (pomiędzy Jachtklubem Stoczni Gdańskiej a Jacht Klubem im. Conrada). Delphia Yachts od niedawna jest właścicielem tego uroczego kawałka nabrzeża i systematycznie remontuje kameralną przystań. Cumują tu jednostki czarterowe stoczni oraz łodzie kilku rezydentów. Stary pomost został odremontowany i przykryty mahoniowymi deskami. Podczas naszej wizyty na keję dostarczono nowe polery cumownicze. Wkrótce będzie tu 20 miejsc postojowych. Głębokość basenu portowego sięga 3,5 m, więc Delphia 46cc może wygodnie cumować przy brzegu, burtą do betonowej kei. Na lądzie znajduje się duży dwukondygnacyjny budynek, który po wyremontowaniu pomieści sale wykładowe, kilka pokojów gościnnych, łazienki, bosmanat i małą tawernę.

Pierwszy obszerny artykuł o nowej konstrukcji stoczni Delphia Yachts opublikowaliśmy w numerze z kwietnia tego roku (tuż po krajowej premierze jachtu na warszawskich targach Wiatr i Woda). Wówczas skupiliśmy uwagę na wystroju wnętrza i aranżacji pomieszczeń. Teraz zwiedzanie rozpoczęliśmy od poznania elektroniki jachtowej i urządzeń nawigacyjnych. Sporo sprzętu dostarczyła firma Eljacht z Gdańska, która miała dość duże pole do popisu, gdyż stocznia nie oszczędzała na wyposażeniu swej flagowej jednostki.

Elektronika czai się wszędzie

Nad stołem nawigacyjnym zawieszono panoramiczny wyświetlacz Raymarine E120W z ekranem dotykowym (hybrid touch) ułatwiającym obsługę oraz z tradycyjną klawiaturą. Dwunastocalowy ekran pozwala na komfortowe przeglądanie map, odczytywanie informacji z instrumentów oraz obserwowanie wskazań radaru. Wskaźnik wyświetla informacje z systemu AIS oraz mapy Navionics obejmujące obszar całej Europy. Wyświetlanie mapy na ekranie można w prosty sposób zmieniać z 2D na 3D (zmieniając perspektywę). Drugi wskaźnik z tymi funkcjami zamontowano przy kolumnie sterowej. Wskazania z wewnętrznego wskaźnika możemy wyświetlać na każdym z dużych telewizorów zamontowanych pod pokładem (w kabinie dziobowej, rufowej oraz w salonie).

Obok wyświetlacza zamontowano ekran urządzenia, które nadzoruje pracę prawie wszystkich jachtowych urządzeń. Działa jak elektroniczny dozorca w inteligentnym domu. Możemy sterować oświetleniem wnętrza jachtu, pracą świateł nawigacyjnych, akumulatorów, generatorów prądu (wiatrowego i pracującego na ropę), a ponadto sprawdzić działanie instalacji elektrycznej i wszystkich urządzeń, które z niej korzystają. Skontrolujemy również zawartość zbiorników oraz działanie pomp zęzowych i wodnych.

W nawigacyjnej jest radiotelefon Ray218E z DSC (dodatkowa słuchawka znajduje się na kolumnie sterowej w kokpicie). Taki zestaw pozwala na komfortową komunikację z innymi jednostkami i służbami na lądzie. Dodatkowa funkcja pozwala sternikowi wywołać stację bazową bez odrywania rąk od koła sterowego.

Na jachcie zainstalowano antenę Raymarine STV45 do odbioru telewizji satelitarnej, załoga może oglądać programy dostępne na platformie cyfrowej „n”. Jest klimatyzacja z oddzielnym sterowaniem w każdej kabinie, ogrzewanie Webasto, zamontowano także odsalarkę, która przyda się w dłuższych rejsach.

Na kolumnie koła sterowego urządzeń jest tak dużo, że osoba prowadząca jacht może czuć się panem w każdej sytuacji. Sternik rzuci okiem na mapę wyświetlaną na ekranie monitora, zmieni stację w odbiorniku radiowym, włączy autopilota i światła nawigacyjne, uruchomi windę kotwiczną i rozpocznie zwijanie przedniego żagla na rolerze.

Powyżej zejściówki zamontowano dwa duże kolorowe wyświetlacze ST70+ sterowane za pomocą klawiatury zainstalowanej przy stanowisku sternika. Monitory widoczne są z każdego miejsca w kokpicie. informują o sile i kierunku wiatru, prędkości łodzi, kursie i głębokości pod dnem.

Jacht został także wyposażony w hydrauliczny autopilot SPX-30 z kolorowym panelem kontrolnym ST70. Zamontowano również antenę radaru HD 4kW o średnicy 18 cali o maksymalnym zasięgu 48 mil morskich. Dzięki technologii HD antena umożliwia bardzo dobre rozróżnianie obiektów, wykrywanie słabych i dalekich celów, potrafi też eliminować zakłócenia i szumy. Nadajnik i odbiornik anteny automatycznie dostosowują się do warunków pogodowych i stanu morza. Zamontowano też system umożliwiający wyświetlanie informacji z silnika Yanmar: prędkość obrotową, ciśnienie czy temperaturę oleju.

Stawiamy żagle i w drogę

Prawie wszystkie kabestany na pokładzie mają napęd elektryczny. Załogant chcący wybrać lub poluzować linę ma do dyspozycji dwa przyciski tuż obok kabestanu. Jeden uruchamia szybki obrót (gdy chcemy pospiesznie wybrać szot lub fał), drugi włącza obrót wolny (przydatny wówczas, gdy trzeba delikatnie poprawić trym żagli).

Po wpłynięciu do Zatoki Gdańskiej stawiamy grot i genuę, odpadamy od linii wiatru i rozpędzamy jacht do sześciu węzłów. Żeglujemy ostrym bajdewindem. Delphia 46cc płynie bardzo stabilnie, można nawet powiedzieć – dostojnie. Nie reaguje zbyt mocno na szkwały, które co kilka chwil docierają do nas od lądu. Jacht ma ster wspomagany hydraulicznie, więc koło sterowe nie stawia oporów. Da się jednak odczuć, że prowadzimy jacht ważący około 18 t. Po prostu czujemy się jak za kierownicą dużego mercedesa nie dającego się zepchnąć z drogi z byle powodu.

Prędkość wiatru na kilka minut wzrasta do 15 węzłów (4 stopnie Beauforta). Na płaskiej wodzie (wciąż wieje od lądu) jacht natychmiast przyspiesza do ośmiu, a po chwili, gdy odpadamy do półwiatru, prawie do dziewięciu węzłów. Podczas innych rejsów, przy silniejszych podmuchach, Delphia 46cc żeglowała z prędkością 12 węzłów.

Lewy i prawy szot przedniego żagla poprowadzono do bloczków przymocowanych krótkimi fałami do dwóch szyn ustawionych tuż przed masztem. Ten patent pozwala dotrymować genuę na kursach ostrych. Genaker stawiamy na wytyku przymocowanym do pokładu, który możemy wysunąć około 70 cm przed dziób kadłuba. Szoty grota poprowadzono do solidnej szyny zamontowanej tuż za centralnym kokpitem.

Na pokładzie, w dziobowej części, są dwa obszerne luki. Pierwszy to luk kotwiczny. Tuż za nim znajduje się gródź zderzeniowa. Jej zadaniem jest ochrona części mieszkalnej kadłuba na wypadek zderzenia.

Zmierzając ku rufie, docieramy do szerokich półpokładów. Na krawędziach nadbudówki zainstalowano długie relingi ze stali kwasoodpornej. Wszystkie liny zmierzające od masztu i bomu do kokpitu ukryte są pod laminatową osłoną. W kokpicie jest sześć dużych kabestanów, stolik rozkładany z dwóch stron i wiele uchwytów na napoje. Rufa jachtu to dwupoziomowy pokład z otwieraną hydraulicznie platformą kąpielową. Kiedy załoga stanie na kotwicy w zatoce skąpanej w słońcu, będzie to najprzyjemniejsze miejsce na relaks.

Przemyślane i stylowe wnętrza

Pod pokładem, w części dziobowej, zaplanowano prysznic z drewnianą ławeczką oddzielony od toalety i umywalki przezroczystymi drzwiami. Można wziąć długą kąpiel z dala od mesy i pozostałych członków załogi. Z dziobowej łazienki będą korzystać wyłącznie osoby zamieszkujące sąsiednią kabinę. Na prawej burcie „dziobówki” jest wygodna, szeroka koja oraz nieco niższa pufa do siedzenia. Dookoła pełno schowków. Nad łóżkiem są trzy szafki, a pod koją aż sześć szuflad, które podczas rejsu pozwolą starannie segregować drobne części garderoby. Po lewej zbudowano rozkładaną toaletkę z lustrem i szafę trzydrzwiową. Na przedniej grodzi zainstalowano telewizor. Koja dziobowa jest naprawdę przestronna.

Tuż za „dziobówką” znajduje się niewielki korytarz. Na lewej burcie usytuowano drugą łazienkę z toaletą, umywalką i prysznicem (przewidziano tu także miejsce na pralkę). Vis-à-vis są drzwi do kabiny skippera. To niewielkie pomieszczenie gwarantuje wygodny nocleg jednej osobie. Przednia część kajuty jest wysoka, tylna znacznie niższa. Kabina nieco przypomina koje rufowe, które znamy z mniejszych i skromniejszych łodzi.

Zmierzając ku rufie, docieramy do salonu. Na lewej burcie znajduje się stół nawigacyjny z szerokim fotelem. W prawej części jachtu usytuowano duży owalny stół jadalny. Z trzech stron jest otoczony sofą. Może przy nim zasiąść do kolacji nawet sześć osób. Od strony kambuza zainstalowano dodatkowy obracany fotel. To miejsce z pewnością zajmie osoba odpowiedzialna za doglądanie potraw.

Kuchnia znajduje się dwa stopnie poniżej deck saloon. Wyposażona jest we wszystkie przydatne sprzęty – dwukomorowy zlewozmywak, lodówkę z zamrażalką, zabudowaną kawiarkę, kuchenkę mikrofalową, kuchnię gazową z piekarnikiem, szafki i szuflady, oczywiście kran z ciepłą i zimną wodą, blat z corianu oraz szafki na naczynia.

W środkowej części jachtu nie brakuje estetycznych uchwytów ze stalowych rurek, które pozwolą bezpiecznie poruszać się pod pokładem przy silniejszym wietrze. Uwagę zwraca także podłoga z bardzo oryginalnych desek zdobionych ciemnymi smugami.

Z kuchni przechodzimy korytarzem do kabiny rufowej. Otwieramy drzwi i zaskakuje nas przestrzeń tego miejsca. Rufowa kabina wygląda jak drugi salon. Można w niej zorganizować podwieczorek dla kilku osób lub zaprosić przyjaciół na mecz. Ta kabina jest właściwie osobnym mieszkaniem. Środkową część zajmuje obszerne podwójne łoże zwieńczone konstrukcją przypominającą baldachim. W tylnej części ustawiono sofę w kształcie półksiężyca. Jest także toaletka, sześć zamykanych szafek i stolik do pracy.

Olecka stocznia musiała przebyć długą drogę, by zbudować tak nowoczesny i dobrze wyposażony jacht. Wymagało to ponad 20 lat pracy. Od małych sportin produkowanych przez rodzinną firmę po luksusową Delphię 46cc zbudowaną przez stocznię znaną na wszystkich kontynentach. I przy tej okazji zastanawia nas jedno: założyciele Delphia Yachts właśnie dotarli do wymarzonego celu czy jedynie postawili kolejny krok w rozwoju stoczni?

Krzysztof Olejnik

DELPHIA 46cc
Dane techniczne testowanego egzemplarza

Długość całkowita 14,48 m
Długość kadłuba 14,03 m
Szerokość 4,48 m
Zanurzenie 2,30 m
Ciężar 18 000 kg
Balast 4500 kg
Silnik 110 HP
Zbiornik paliwa 400 litrów
Zbiornik wody 490 litrów
Grot 56,65 m2
Genua 62,4 m kw.
Kategoria CE
A (6 osób)
Projekt Andrzej Skrzat
Stylizacja wnętrza Birgit Schnaase / Schnaase Interior Design

Tagi: .
Wiatr portal dla żeglarzy

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości