Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych

Dlaczego narzekamy na bóle pleców?

  • Darek Krzeszowiec, 
  • niedziela, 27 lutego 2011

Dlaczego żeglarze narzekają na bóle pleców?

Rozmowa magazynu „Wiatr” z dr n. med. Witoldem Dudzińskim (na zdjęciu), lekarzem kadry narodowej polskich żeglarzy.

Magazyn Wiatr: Czy wyczynowe żeglarstwo jest zdrowym sportem?

Witold Dudziński: Żaden sport wyczynowy nie jest zdrowy. Nawet pływanie, które uprawiane amatorsko jest jedną z najkorzystniejszych aktywności ruchowych. Zawodowi pływacy narzekają na zatoki, uszy, na bóle barków. Wyczyn zawsze związany jest z przeciążeniem organizmu, dlatego zdrowy sport wyczynowy nie istnieje.

Docierają do nas sygnały o tym, że polscy żeglarze dość często narzekają na bóle w okolicach kręgosłupa. Niepokoi szczególnie fakt, że problem dotyczy także młodych zawodników. Sara Piasecka, która w różnych klasach zdobyła dotąd 11 medali na mistrzostwach świata i Europy, kilka tygodni spędziła na rehabilitacji. Na bóle pleców narzekał też Piotr Myszkowski, wicemistrz świata juniorów, syn Grzegorza Myszkowskiego, olimpijczyka z Seulu. Co jest przyczyną tych kontuzji?

Żeglarstwo nie jest sportem wysokourazowym. Na wodzie rzadko zdarzają się kontuzje. Przeważnie do urazów dochodzi podczas uprawiania sportów uzupełniających – biegów, gier zespołowych czy gry w squasha. A także podczas dźwigania ciężkich kadłubów, pakowania sprzętu na przyczepy oraz w trakcie podróży. Czasem zawodnik odczuwa silny ból w kręgosłupie po 20 godzinach jazdy samochodem. Ale czy za to odpowiada żeglarstwo? Raczej nie. W klasie RS:X (deska z żaglem – przyp. red.) zawodnicy najbardziej obciążają kręgosłup znosząc sprzęt na brzeg albo nieprawidłowo podnosząc pędnik z wody, a nie podczas żeglugi.

Inną sprawą są obciążenia jakie zachodzą w trakcie treningów i startów na wodzie. U zawodników występuje wówczas permanentna postawa zgięciowa kręgosłupa (wyjątkiem są niektóre klasy, na przykład Laser czy 49er). Ale to także nie jest główna przyczyna dolegliwości i kontuzji. Moim zdaniem główną przyczyną bólów kręgosłupa o podłożu mechanicznym są nieprawidłowe postawy w czynnościach codziennego życia: źle siedzimy, nieprawidłowo podnosimy przedmioty z ziemi, nie potrafimy prawidłowo kaszleć i kichać, a nawet ustawić fotela w samochodzie. Dopiero na te wszystkie nieprawidłowe postawy nakładają się dodatkowe obciążenia wynikające z uprawiania żeglarstwa, na przykład długotrwała pozycja zgięciowa podczas balastowania. Czyli najpierw popełniamy błędy na lądzie, pojawiają się pierwsze dolegliwości, a dopiero później bóle wzmagają się podczas żeglowania. Przez sześć lat mojej pracy z kadrą nie zdarzyła się taka sytuacja, by dolegliwości powstały i objawiły się podczas treningów na wodzie. Dlatego nie wińmy samego żeglarstwa za kłopoty zawodników z bólami kręgosłupów. Żeglarze, których dotąd leczyłem, w większości przypadków mają tak duże wady posturalne i nieprawidłowe krzywizny kręgosłupa, że są wręcz predysponowani do uszkodzeń dysku. Tu leży przyczyna problemów.

Z drugiej strony prawdą jest to, że tzw. kręgozmyk czyli zmiana anatomiczna polegająca na przemieszczeniu kręgów, jest w żeglarstwie dość częstym zjawiskiem. Dlaczego? Niestety, nie wiemy. Czy to jest wynik mikrourazów, którym podlega kręgosłup podczas żeglugi na fali? Czy może to efekt wstrząsów i specyficznych drgań jakie zachodzą podczas żeglugi przy dużej prędkości? Na te pytania wciąż nauka szuka odpowiedzi.

Jak trenerzy i rodzice reagują na pierwsze niepokojące diagnozy?

Rodzice załamują ręce i mówią: „Boże, dziecko ma dopiero 12 lat, a już ma problemy z kręgosłupem. Po co nam było to żeglarstwo”. Ale dziecko jest tak zgarbione, że aż dziwne że wcześniej nie zgłaszało żadnych dolegliwości. Pytam wtedy ile godzin dziennie spędza przed komputerem. I sytuacja zaczyna się wyjaśniać. Słyszę od rodziców: dwie, czasem trzy godziny dziennie. To jest właśnie groza. Trzy godziny dziennie w nieprawidłowej pozycji siedzącej to dla kręgosłupa zbrodnia.

Dlaczego żeglowanie staje się czynnikiem, który wzmaga bóle w plecach? Co się dzieje z naszym ciałem podczas treningu na Optimiście, Finnie, Europie i innych łódkach?

Jeżeli zawodnik nie jest dobrze przygotowany do treningu na wodzie i jego nieprawidłowe postawy z codziennego życia wcześniej nadwyrężyły układ anatomiczny, wówczas może dojść do tylnego przemieszczenia masy jądra galaretowatego dysku. Na skutek powtarzalnego zginania kręgosłupa do przodu dochodzi do takiego obciążenia tylnego fragmentu pierścienia włóknistego dysku, że on w końcu nie wytrzymuje – ulega mikrourazom i rozwarstwianiu. W wyniku tego rozwarstwiania dochodzi do drażnienia receptorów czuciowych, pojawia się ból lokalny i promieniujący do pośladków. W wyniku dalszej destrukcji pierścienia może dochodzić do ucisku na korzeń nerwowy. Wtedy zaczyna boleć kończyna górna lub dolna. Ból zaczyna promieniować w różnych kierunkach. To jest sytuacja dość groźna. Znaczny stopnień uszkodzenia pierścienia może oznaczać konieczność poddania się operacji, a wówczas dalsza kariera sportowa jest zagrożona.

Czy polscy żeglarze narzekają na kręgosłup częściej, niż zawodnicy z innych krajów?

Zawodnicy ze wszystkich krajów narzekają na bóle kręgosłupa w równym stopniu. Nie jesteśmy tu żadnym wyjątkiem.

Czy bóle kręgosłupa wyczynowych żeglarzy można skutecznie leczyć? Tak skutecznie, by zawodnik mógł o nich zupełnie zapomnieć?

Na szczęście ta dolegliwość w wielu wypadkach podlega pełnemu wyleczeniu. Wiele zależy od tego, na którym etapie uszkodzenia dysku zawodnik zgłasza ból i poddaje się konsultacji lekarskiej.

Jakie błędy popełniają trenerzy i opiekunowie młodych zawodników? Czy obciążenia dla nastolatków nie są zbyt duże? Najlepsi zawodnicy z klasy Optimist żeglują dziś po 480-500 godzin rocznie. Startują w ponad 140 wyścigach. Tylu treningów i startów nie mają nawet olimpijczycy.

Nie chciałbym mówić o błędach, ale o zasadach jakie powinny obowiązywać, by zmniejszać ryzyko kontuzji i dolegliwości bólowych kręgosłupa. Po pierwsze trzeba wiedzieć co może doprowadzić do uszkodzenia dysku lub aparatu więzadłowego w obrębie kończyny górnej lub dolnej. Drugi ważny punkt to rozumienie problemu. Jeśli zawodnik poddawany jest jednostronnemu przeciążeniu, które trwa kilka godzin dziennie, to trener powinien znaleźć sposób na kompensację czyli zrównoważenie tego jednostronnego przeciążenia. Jeśli podczas zgrupowania zawodnik balastuje przez pięć godzin w pozycji zgięciowej, to zajęcia nie mogą się zakończyć na wyciągnięciu łódki z wody. Nawet między wyścigami czy halsami treningowymi żeglarz powinien choćby chwilę spędzić w pozycji odwrotnej, do tej jaką przyjmuje podczas żeglugi. Na przykład sternik klasy Optimist powinien stanąć w łopocie i klęcząc na dnie kokpitu wykonać przeprost czyli wygięcie pleców do tyłu.

Ważne jest to, by trenerzy nie tylko rozumieli problem, ale także aby podejmowali odpowiednie działania. Trening równoważący trzeba wykonywać systematycznie. Należy zwracać zawodnikom uwagę na nieprawidłową pozycję zgięciową, na nieprawidłowe siedzenie oraz nieprawidłowe podnoszenie przedmiotów. Pamiętajmy o tym, że zawodnicy wyciągają łódki z wody w pozycji zgiętej, dźwigają kadłuby w pozycji zgiętej, nawet szoty przykręcają do krętlika wygięci w pałąk. Zwracajmy im na to uwagę. Powtarzajmy, że mamy kręgo-słup, gdzie głowa jest ustawiona nad słupem, a nie krego-łuk, gdzie głowa jest ustawiona przed łukiem.

Wiele też zależy od systematyczności samych zawodników. Jeden z najlepszych polskich żeglarzy ma problemy z kręgosłupem, które ujawniają się zawsze w pewnych odstępach czasu. Tygodniami kręgosłup spisuje się bardzo dobrze, a wówczas zawodnik zaczyna zapominać o zasadach i ćwiczeniach. Powoli wraca do starych, złych nawyków, bo nic go nie boli. Ale w pewnym momencie jego dyski podlegają takiemu przeciążeniu, że któryś z nich tego nie wytrzymuje. Pojawia się ból i zawodnik wraca do punktu wyjścia czyli zaczyna ponownie stosować tzw. rygor posturalny, wraca do ćwiczeń i później znów przez jakiś czas jest dobrze.

A co z długimi podróżami na zgrupowania i regaty? Jak zawodnik ma wytrzymać kilka godzin w pozycji siedzącej?

Trener powinien zaplanować częste postoje, nie tylko na zatankowanie paliwa, ale także na ćwiczenia i przebieżkę. Jeśli żeglarz przez większą część drogi siedzi z nogami na oparciu poprzedzającego go fotela, to kręgosłup ma zgięty jak napięty łuk. Tak nie wygląda prawidłowa postawa, trenerzy powinni zwracać zawodnikom na to uwagę. Często zasypiamy w samochodzie, a nasza głowa opada do przodu bezwładnie. W takiej pozycji ryzyko uszkodzenia dysku szyjnego jest bardzo duże. W podróżach na regaty i treningi upatruję poważnego wroga. Miałem chyba dziesięciu pacjentów żeglarzy, którzy przyjechali na wizytę bezpośrednio z drogi. Dzwonili z trasy i mówili, że nie mogą ruszyć głową, bo chyba ich „zawiało”. Nie ma takiego rozpoznania medycznego jak „zawianie”.

Co mogą zrobić rodzice żeglarzy, by wspierać trenerów?

Kręgosłup nie lubi tego, co fundujemy mu najczęściej – jednostajną pozycję zgięcia w płaszczyźnie strzałkowej do przodu. Kręgosłup kocha ruch. Więc każda aktywność jest dla niego znakomita. Zabierajmy naszych młodych żaglarzy na basen. Nie po to, by się popluskali i pozjeżdżali w rurze, ale by przepłynęli 30 basenów. Biegajmy, spacerujmy, grajmy w tenisa, zabierajmy dzieci na narty – to doskonała aktywność dla naszego kręgosłupa. Cała sztuka prowadzenia treningu przygotowania fizycznego polega na tym, by jednostronność związaną z uprawianą konkurencją wciąż uzupełniać nowymi bodźcami.

Sam również żeglujesz na desce, a zimą na iceboardzie. Czy czasem boli Cię kręgosłup?

Podczas pływania nigdy. Ale zdarza się, że kiedy jadę kilka godzin samochodem, który ma nieprawidłowo skonstruowany fotel, odzywa się kręgosłup szyjny.

Ile modeli samochodów ma źle skonstruowane fotele?

Mnóstwo.

Rozmawiał Krzysztof Olejnik

Wiatr portal dla żeglarzy

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości