Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych
Advertisement
Advertisement

Jak okradają jachty?

  • Mateusz Jabłoński, OR
  • piątek, 4 maja 2012

Złodzieje grasują prawie na każdym akwenie

Co możemy zrobić, by utrudnić im życie?

W marcu skradziono jachty w Chorwacji, Danii i Szwecji. W lutym we Francji, we Włoszech, w Niemczech, Norwegii i Irlandii Północnej. To wydarzenia z ostatnich tygodni. Włamania do jachtów i kradzieże łódek zdarzają się o każdej porze roku i w każdym zakątku Europy. Także w Polsce. Jakie szanse w walce ze złodziejami mają armatorzy?


Jachty skradzione na Adriatyku lub Lazurowym Wybrzeżu często obierają kurs na wschód, ku Morzu Czarnemu. Jeśli jednostka przepłynie cieśninę Bosfor, szanse na jej odzyskanie maleją niemal do zera, gdyż zgodnie z rosyjskim prawem, nie można żądać zwrotu skradzionego przedmiotu, który został przez kolejnego właściciela nabyty w dobrej wierze. Podobna sytuacja jest na północy. Łodzie „ginące” w Finlandii często obierają kurs na Petersburg i dalej w głąb kraju. Ubezpieczyciel tak opisuje jedną z sytuacji: „Zespół likwidacji szkód poprzez intensywną pracę śledczą odnalazł skradziony jacht motorowy pod Moskwą. Można było bezsprzecznie udowodnić, że to właśnie on jest poszukiwany. Stara nazwa łodzi jeszcze widniała w papierach. Ale firma miała związane ręce, ponieważ obecny właściciel dowodził, że nabył łódź w dobrej wierze od sprzedawcy, który oczywiście rozpłynął się bez śladu.”

To tylko dwa przykładowe szlaki, z których korzystają złodzieje. Kradzieże jachtów zdarzają się w całej Europie. Roczna suma strat spowodowana takimi wydarzeniami tylko w jednej firmie ubezpieczeniowej (Pantaenius) wyniosła 1,6 mln euro. Włamania z kradzieżą lub kradzieże łódek zajmują piąte miejsce wśród najczęstszych przyczyn strat (na pierwszym miejscu są straty związane z kolizjami na wodzie).

W Polsce ubezpieczyciele najczęściej pokrywają koszty włamań po drobny sprzęt, wyposażenie elektroniczne, nawigacyjne i części silników. W ubiegłym roku jednemu z armatorów skradziono z jachtu cały rufowy system sterowania, a przy okazji poczyniono sporo zniszczeń na jachcie. Giną też łodzie. Najczęściej małe, które można wywieźć na przyczepie. Niedawno jednemu z motorowodniaków skradziono łódkę stojącą na przyczepie przed domem. Złodzieje odjechali z jachtem, choć przyczepa miała zdemontowany zaczep na końcu dyszla.

Rzadziej niż przed laty giną silniki zaburtowe. Nowoczesne motory posiadają numery seryjne wybite na każdym egzemplarzu w trzech miejscach, a także książkę serwisową, z której mechanicy bez trudu odczytują historię urządzenia, wiedzą też, kto był pierwszym właścicielem. Czyli ukraść silnik, to jak ukraść samochód.

Ubezpieczyciele radzą, by każdy armator swoją łódkę dokładnie sfotografował z zewnątrz i w środku. Dobrze, jeśli na zdjęciach są elementy wyposażenia mogące być dla złodziei szczególnie cennym łupem (na przykład telewizor zawieszony w salonie lub urządzenia nawigacyjne). Takie fotografie mogą pomóc w poszukiwaniu łodzi. – Po zgłoszeniu kradzieży przez dwa miesiące poszukujemy zaginionej jednostki – mówi Michał Korneszczuk reprezentujący w Polsce firmę Pantaenius, która specjalizuje się w ubezpieczeniach jachtów. – Wykorzystujemy związaną z nami spółkę MCS (Marine Claims Service) dysponującą ponad 35 tys. kontaktów z warsztatami, marinami, kapitanatami portów, stacjami benzynowymi i innymi instytucjami, które mogą pomóc w odnalezieniu jednostki. Dzięki temu udaje nam się odzyskać ponad 60 proc. skradzionych łodzi.

Ubezpieczyciel, korzystając ze zdjęć dostarczonych przez armatora, tworzy dokument przypominający list gończy. Zawiera on nazwę i model jednostki, informację o miejscu kradzieży, rok produkcji, numer kadłuba, informację o kolorach, typie silnika i jego numerze seryjnym. Opisane są także znaki szczególne skradzionej łódki. Nie brakuje również informacji o nagrodzie za pomoc w odnalezieniu jachtu – zwykle jest to 10 proc. jego wartości. Wszystkie łodzie poszukiwane przez Marine Claims Service (spółka obsługuje kilka firm ubezpieczeniowych) znajdziecie na stronie internetowej www.stolenboats.eu.

Jak utrudnić życie złodziejom, zanim jacht zostanie skradziony lub stanie się obiektem włamania? Jeśli to możliwe, zostawiajmy łodzie w bezpiecznych marinach, gdzie jest sporo osób, ochrona oraz monitoring. Gdy opuszczamy jacht na dłużej, warto jak najwięcej elementów wyposażenia zdemontować i ukryć pod pokładem. Chowajmy też mniejsze silniki zaburtowe (choćby do bakisty w kokpicie), a w trakcie żeglugi przypinajmy silnik do rufy choćby za pomocą kłódki i łańcucha (firmy ubezpieczeniowe zwykle wymagają od nas takiej ochrony silników zaburtowych). Zimą regularnie zaglądajmy na przystań, gdzie jacht czeka na wodowanie i początek kolejnego sezonu. Łódź, która sprawia wrażenie opuszczonej, może zachęcić złodzieja do działania. Pamiętajmy też o dobrym ubezpieczeniu, by w razie szkody otrzymać wsparcie i ewentualnie pieniądze, które pozwolą nam zakupić nowy jacht.

——-

Ubezpieczyć możemy nie tylko jachty żaglowe i motorówki wraz z wyposażeniem i osobistym mieniem członków załogi, ale także skutery wodne, łodzie pneumatyczne, poduszkowce, kajaki i pontony. Zawierając umowę, należy zwrócić uwagę na sumę ubezpieczenia, czyli kwotę jaką żeglarz otrzyma w wypadku utraty jachtu. Trzeba też zwracać uwagę na udział własny, który może być ustalony procentowo lub kwotowo. Udział własny to suma, jaką ubezpieczyciel potrąca od kwoty odszkodowania. Istotne jest ponadto wysokość składki zaproponowana przez firmę. Ważne są też wszystkie wyłączenia, czyli zdarzenia, za które ubezpieczyciel nie bierze odpowiedzialności. Firmy mogą mieć w warunkach różne wyłączenia. Nie bez znaczenia jest tu doświadczenie firmy w branży ubezpieczeń sprzętu wodnego.

Ubezpieczenie Casco może chronić przed skutkami zdarzeń, za które odpowiedzialne są siły natury (sztormy, uderzenia piorunów), przed skutkami kolizji lub wejścia jachtu na mieliznę, przed skutkami pożaru, eksplozji, włamań, dewastacji, kradzieży i awarii (na przykład złamanie masztu). Jesteśmy też chronieni przed stratami spowodowanymi zatonięciem jednostki i wypadkiem w czasie transportu. Wysokość składki ubezpieczeniowej obliczana jest indywidualnie dla każdego jachtu i zależy od wielu czynników. Przede wszystkim od wartości jednostki, ale także od rejonu żeglugi, mocy silnika czy powierzchni żagli. Ubezpieczenie jachtu żaglowego będzie nieco tańsze niż motorowego podobnej klasy. Ochrona jednostki przeznaczonej do czarteru może być nawet dwukrotnie droższa niż jachtu wykorzystywanego prywatnie.

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości