Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych

Jules Verne Trophy. W 40 dni dookoła świata – kulisy przygotowań i strategii

  • Marek Słodownik, FOT. VINCENT CURUTCHET
  • czwartek, 5 marca 2026

Thomas Coville, dowodzący siedmioosobową załogą trimarana „Sodebo Ultim 3”, opłynął świat bez zawijania do portów, pobijając jeden z najstarszych rekordów żeglarskich i zdobywając Trofeum Juliusza Verne’a. Francuzi pokonali trasę 28 315 mil morskich w 40 dni, 10 godzin, 45 minut i 50 sekund. Oznacza to, że średnia prędkość była wręcz oszałamiająca: 27,17 węzła. Poprzedni rekord okrążenia globu, należący do Francisa Joyona i załogi trimarana „IDEC Sport”, poprawili o 12 godzin. Z Brestu do równika płynęli cztery dni i cztery godziny, a Horn osiągnęli po zaledwie 26 dniach żeglugi. Pobili także rekord Pacyfiku – Ocean Spokojny przepłynęli w siedem dni, 12 godzin i 12 minut. Stary rekord Joyona był naprawdę wyśrubowany, bo utrzymał się przez dziewięć lat i aż 13 prób poprawienia wyniku zakończyło się niepowodzeniem – dokonał tego dopiero Coville, dla którego jest to już trzecie takie trofeum (w poprzednich próbach, w 1997 i 2000 roku, był członkiem załóg Oliviera de Kersausona i Francka Cammasa). Coville przeszedł do historii jako ósmy kapitan, który tego dokonał. Na mecie napomknął o emeryturze, choć ma dopiero 57 lat.

W porównaniu z dotychczasowym rekordowym rejsem, przewaga „Sodebo Ultim 3” rosła od pierwszych dni – na południowym Atlantyku przekroczyła 1300 mil. Ocean Indyjski załoga zapamięta jednak, jak zły sen. Podczas gdy Francis Joyon idealnie wpasował się w okno pogodowe i przemknął przez ten akwen jednym halsem w niespełna sześć dni, Thomas Coville musiał walczyć z przeciwnościami, bezskutecznie szukając niżu. Jego trimaran wykonał aż 34 zwroty i wyraźnie tracił dystans. Później zaczął odrabiać straty i wydawało się nawet, że bariera 40 dni jest w zasięgu ręki. Nadszedł jednak sztorm Ingrid – wiatr przekraczał 60 węzłów, a fale dochodziły do 10 metrów. Coville zaryzykował – nie chciał, by ponad miesięczny wysiłek poszedł na marne. Ostatnie dwie doby to żegluga na granicy wytrzymałości jachtu i najwięcej uszkodzeń w całym rejsie. Dopłynęli 25 stycznia i odebrali Joyonowi trofeum.

Cały artykuł na łamach magazynu „Wiatr”:

WEB KIOSK: publuu.com/flip-book/287/2377222

PDF: magazynwiatr.pl/pdf/MagazynWiatr_04_2026.pdf

Wiatr portal dla żeglarzy

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości