Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych

Nasz wywiad: Robert Gwóźdź z firmy Yachts & Yachting o stoczniowym biznesie w dobie pandemii

  • Magazyn „Wiatr”, fot. Rolf Nachbar Fotografie
  • wtorek, 23 marca 2021

Zarząd niemieckiej stoczni Bavaria Yachtbau znalazł sposób na działalność w trudnych czasach i nie zrezygnował z wdrażania do produkcji nowych łodzi. Mimo pandemii i ograniczeń w akcjach promocyjnych, debiutujące konstrukcje zdobyły cenne wyróżnienia. Po restrukturyzacji firmy, przeprowadzonej przez nowych właścicieli, nikt już nie pamięta o kłopotach finansowych przedsiębiorstwa, jachty sprzedają się na pniu, a armatorzy muszą się uzbroić w cierpliwość – na realizację zamówień trzeba dziś czekać rok. O sytuacji panującej na stoczniowym rynku opowiada Robert Gwóźdź, szef firmy Yachts & Yachting, polski przedstawiciel marek Bavaria, Dufour, Nautitech, Fountaine Pajot, Grand Soleil, Greenline i Catana.

Robert Gwóźdź.

Magazyn „Wiatr”: Jak radziły sobie z pandemią europejskie stocznie?

Robert Gwóźdź: Niemieckie doskonale, a francuskie nieco gorzej. Podczas wiosennego lockdownu, zakłady znajdujące się we Francji przerwały produkcję na sześć tygodni. Miało to wpływ na realizację zamówień i terminy dostaw. Natomiast stocznia Bavaria Yachtbau zamknęła się zaledwie na pół dnia. Dlatego, mimo pandemii, nie powstały tu żadne opóźnienia – wszystkie zamówione jachty tej marki dotarły do klientów bez przeszkód. W dobie ograniczeń i lockdownu niemiecka stocznia stała się zakładem zamkniętym – na jej teren wchodzą wyłącznie pracownicy. Kontrahenci mogą się pojawiać jedynie w przedsionku stoczniowych budynków, a inspektorzy przybywający na odbiory jachtów są wpuszczani wyłącznie do ostatniej hali w linii produkcyjnej, gdzie gotowe łodzie przechodzą ostatnie przeglądy i czyszczenia.

Nie było kłopotów z dostawami materiałów i akcesoriów?

Firma radziła sobie z każdą pojawiającą się przeszkodą. Na przykład, gdy przedstawiciele marki Lewmar nie mogli dostarczyć osprzętu do jachtów żaglowych, klienci otrzymywali osprzęt firmy Harken (w uzgodnionych wcześniej i zakontraktowanych cenach).

Pod koniec 2020 roku wprowadzono do sprzedaży model Bavaria C38 (w miejsce C37).

W minionym roku odwołano wiele imprez targowych, prezentacji dla mediów i testów. Mimo to marka Bavaria z powodzeniem wprowadzała na rynek nowe konstrukcje…

W segmencie łodzi żaglowych, zaprezentowano dwa nowe modele z armatorskiej linii Bavaria C. Na styczniowych targach w Düsseldorfie (2020), tuż przed wybuchem pandemii, zadebiutował model C42 (zastąpił łódź C41), a pod koniec roku wprowadzono do sprzedaży model C38 (w miejsce C37). W ten sposób stocznia zakończyła wymianę całej floty z tej linii (od modelu C57, przez C50, C45, C42, aż po C38). Z kolei we flocie jednostek motorowych przedstawiliśmy 11-metrowy daycruiser Bavaria Vida 33. Tym samym marka zadebiutowała w segmencie łodzi z silnikami przyczepnymi. Co ważne, nie tylko wprowadzaliśmy nowe ciekawe modele, ale też zdobywaliśmy uznanie fachowców z branży. Bavaria C42 została jachtem roku w plebiscycie francuskiego magazynu „Voile”, pokonując bardzo mocną konkurencję. Ta konstrukcja zdobyła też prestiżowy tytuł The European Yacht of the Year 2021 (kategoria Family Cruiser). Z kolei Dufour 530, jednostka z francuskiej stoczni należącej do tej samej grupy kapitałowej, otrzymała miano najlepszego jachtu żaglowego w kategorii 50 stóp plus – to wyróżnienie przyznała redakcja „Sail Magazine”.

Cały wywiad na łamach „Wiatru”: POBIERZ lub CZYTAJ w web kiosku

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości