Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych

Roman Paszke płynie na start

  • Darek Krzeszowiec, 
  • niedziela, 30 października 2011

 

Paszke płynie na start

Roman Paszke zamierza wypłynąć pod koniec listopada w samotny rejs dookoła świata bez zawijania do portów. Wybrał najtrudniejszą drogę – ze wschodu na zachód, dookoła trzech przylądków. To niezwykłe wyzwanie. Romek przygotowuje się do tego rejsu od kilku lat.

Popłynie na katamaranie „Gemini 3” (dawny „Bioton” i „Renault eco²”). To najszybszy jacht żaglowy, jaki kiedykolwiek pływał pod polską banderą. Na tej łodzi można ciąć fale z szybkością ponad 30 węzłów. Maksymalna prędkość, jaką zanotowano na pokładzie, to ponad 38 węzłów, czyli 70 km/h. Nawet krótka przejażdżka takim „okrętem” robi na pasażerach wielkie wrażenie.

Łódź jest wielka jak boisko. Maszt ma taką powierzchnię, że podczas silnych wiatrów z powodzeniem pełni funkcję żagia. Leżąc pod pokładem jednego z pływaków, czujemy się, jakby posłano nam koję w wagonie pociągu towarowego. Chcąc przejść z jednej burty na drugą, dajemy znak sternikowi, który delikatnie zmienia kurs, a następnie przechodzimy po siatce, trzymając się liny asekuracyjnej jak alpinista poręczówki. Prędkość, woda uciekająca pod siatką łączącą dwa kadłuby i żegluga na jednym pływaku (na jednej łyżwie – jak mawia Roman) pozostają w pamięci na zawsze. Kiedy pierwszy raz płynąłem tym jachtem, miałem w głowie jedną myśl: „Wolałbym nie być sam na sam z tym drapieżnikiem na środku oceanu”.

Paszke zbudował swój ogromny jacht w szwedzkiej stoczni z zamiarem bicia rekordów w rejsach oceanicznych. Chce pobić rekord w samotnej żegludze „złą drogą”, nazywaną Global Challenge, pod prądy i wiatr. Sześć lat temu Francuz Jean-Luc Van Den Heede pokonał tę trasę w 122 dni. Płynął jednokadłubowym jachtem „Adrien”. Do dziś nikt tego wyniku nie poprawił. Nigdy też nie podejmowano próby bicia rekordu na tym szlaku żeglując na wielokadłubowcu.

Podczas rejsu routing pogodowy będzie przygotowywał i przesyłał na jacht Robert Janecki, który od lat współpracuje z Romanem Paszke. – To odpowiedzialna praca, prawie przez całą dobę. Można powiedzieć, że będziemy płynąć razem, tylko że ja zostaję na lądzie – mówi Robert.

Krzysztof Olejnik

Więcej o przygotowaniach do rejsu w listopadowym wydaniu magazynu Wiatr.

Tagi: .
Wiatr portal dla żeglarzy

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości