Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych

Życie na krawędzi – Volvo Ocean Race

  • Darek Krzeszowiec, 
  • poniedziałek, 31 października 2011

Życie na krawędzi

Serialowy MacGyver, były agent służb specjalnych, mógłby się od nich uczyć. Żeglarze z jachtów klasy Volvo 70 potrafią zszywać rany i nastawiać kości. Wytyczą najlepszy kurs i przewidzą zmianę pogody. Zalepią dziurę w burcie, ugaszą pożar, naprawią instalację wodną i obsłużą małe studio telewizyjne znajdujące się pod pokładem. Volvo Ocean Race to najstarszy żeglarski wyścig dookoła świata.

Regaty Volvo Ocean Race 2011-2012 są jedenastą edycją imprezy, która pierwszy raz odbyła się na przełomie 1973 i 1974 r. pod nazwą The Whitbread Round World Race. Pod wieloma względami będą to regaty wyjątkowe.

Jachty pokonają 39 000 mil. Odwiedzą 10 portów etapowych. Zmagania żeglarzy będzie można śledzić na Facebooku i Twitterze. Filmy z wyścigu pojawią się w serwisie You Tube. Rozpoczną się też wirtualne regaty. Każdy internauta po zalogowaniu będzie mógł sterować własnym jachtem. Wystarczy śledzić prognozy meteorologiczne, ustawiać żagle i ścigać się w rejsie dookoła świata. To bardzo wciągająca zabawa. Na świecie jest 300 tys. miłośników wirtualnych wyścigów. Przekaz telewizyjny trafi do 200 krajów. Organizatorzy przygotowują specjalny magazyn poświęcony regatom. W Polsce relacje z Volvo Ocean Race będziemy oglądać na kanale TV4.

Slalomem dookoła świata

Patrząc na mapę łatwo spostrzec, że trasa wyścigu jest nietypowa – prowadzi przez Zjednoczone Emiraty Arabskie i Chiny. To ukłon organizatorów w stronę załóg z tych krajów (Abu Dhabi Ocean Racing i Team Sanya). Ale ten ukłon, niestety, kosztuje. Żeglarze będą musieli przepłynąć przez niebezpieczną Zatokę Adeńską, gdzie grasują somalijscy piraci. Z tego powodu szefowie wyścigu postanowili utajnić przebieg drugiego i trzeciego etapu (z Kapsztadu do Abu Zabi i z Abu Zabi do chińskiego miasta Sanya). Załogi zakończą drugi etap w bezpiecznym porcie, którego nazwa nie jest podawana do publicznej wiadomości. Stamtąd zostaną przetransportowane w pobliże Abu Zabi. Podobna operacja zostanie przeprowadzona w trzecim etapie. Meta będzie w „bezpiecznym porcie”, a start – według planu – w Chinach.

Transport jachtów drogą morską, lotniczą czy lądową nie jest w tych regatach czymś nadzwyczajnym. Wielokrotnie uszkodzone na morzu jachty naprawiono w pobliskich portach, a później pospiesznie przerzucano na start kolejnego etapu. Większą ekstrawagancją jest wytyczenie trasy przez Indonezję. Jachty będą się przeciskać przez Cieśninę Malakka oddzielającą Półwysep Malajski od Sumatry, a później, minąwszy lewą burtą Singapur, skierują się na północ, do Chin. Podczas tego etapu, w kapryśnych i zmiennych wiatrach, wiele może się wydarzyć. Liczyć się będą nie tylko możliwości jachtów, ale także umiejętności taktyczne załóg.

Analizując trasę, warto zwrócić uwagę, że jachty zatrzymają się w Nowej Zelandii, ale szerokim łukiem ominą Australię, gdzie żeglarstwo jest uznawane za sport narodowy. Trudno w to uwierzyć, ale Australijczycy tylko dwukrotnie uczestniczyli w tych regatach. Być może organizatorzy, pomijając Australię podczas wybierania portów etapowych, chcą zmobilizować tamtejszych żeglarzy, by skompletowali załogę do Volvo Ocean Race.

Najdłuższy etap – z nowozelandzkiego Auckland do Itajaí w Brazylii – liczy 6705 mil. To prawie 20 dni na oceanie. Z kolei najkrótszy jest odcinek z francuskiego Lorient do Galway w zachodniej Irlandii (485 mil morskich). To zapewne będzie już etap przyjaźni, kończący wielki wyścig. Regaty zakończą się w lipcu 2012 r.

Rumaki oceanów

Budżety najbogatszych zespołów sięgają 10 mln euro. Trzeba zapłacić za projekt, budowę jachtu i jego wyposażenie, utrzymać 11-osobową załogę, zespół techniczny i osoby odpowiedzialne za logistykę. Właściciele teamów muszą wynajmować hotele w portach etapowych, płacić za transport kontenerów między portami i dbać o obsługę prasową. Na to potrzeba sporych pieniędzy.

Jachty klasy Volvo 70 potrafią żeglować z prędkością przekraczającą 30 węzłów (prawie 60 km/h). Mogą pokonać prawie 600 mil na dobę. Łodzie ważą średnio 14 ton, z czego 7,4 tony to balast. Zanurzenie sięga 4,5 m. Kadłuby i maszty we wszystkich jachtach zbudowano z włókien węglowych. Żagle powstały w technologii 3D. Wszystkie przednie żagle mogą być rolowane, także genakery, co trochę ułatwia ich obsługę. Każdy zespół ma do dyspozycji grot, trzy spinakery, sztaksel oraz dwie genuy lub code zero, czyli żagiel będący połączeniem genuy i genakera. To idealna broń na lekkie wiatry przeciwne. Posiadają ją wszystkie zespoły tegorocznej edycji regat, ponieważ będą one rozgrywane nie tylko w strefie wiatrów wiejących od rufy.

Manewry pokładowe

Co najmniej jedna osoba z każdej ekipy musi zostać przeszkolona medycznie. Szycie ran, prowizoryczne nastawianie kości, doraźne leczenie otarć i oparzeń – to codzienność w żeglowaniu na jachtach Volvo 70. Wśród załogi musi być żeglarz potrafiący obsłużyć małe studio telewizyjne znajdujące się na każdym jachcie. Kompresja sygnału, transmisja danych czy obróbka zdjęć to skomplikowane zagadnienia. Na pokładzie nie może ponadto zabraknąć specjalisty od kompozytów, potrafiącego na środku oceanu naprawić poszycie lub takielunek. Od jego wiedzy i pomysłowości może zależeć powodzenie rejsu. Jest także miejsce dla specjalisty od nawigacji i meteorologii. To człowiek znający tajniki strategii meteo. Jest jedyną osobą oprócz skippera, która nie pełni wacht. Ale to nie znaczy, że płynie na wycieczkę. Najlepsi kilkanaście godzin dziennie spędzają przy komputerze i analizują sytuację na trasie.

Każda załoga przeszła w tym roku specjalistyczne szkolenie zachowań w trudnych warunkach. Ćwiczono obsługę tratwy i kamizelek ratunkowych. Na basenie wywołano sztuczną falę i wiatr, by żeglarze mogli trenować w warunkach zbliżonych do tych, jakie panują w trakcie rejsu. Przeprowadzono także szkolenie na morzu oraz ćwiczenia przeciwpożarowe.

Bez łazienki i własnej koi

Wachty na jachtach trwają zwykle trzy godziny. Ale później nie zawsze można odpocząć. Trzeba naprawiać żagle, pracować przy sprzęcie, wysyłać korespondencje i materiały filmowe, gotować, konserwować, uszczelniać, doglądać… Żeglarze śpią na zmianę, więc miejsc do spania jest mniej niż członków załogi. Koje to węglowe ramy oplecione tkaniną syntetyczną. Minimum intymności zapewnia własny śpiwór. Złożona w kancik bluza lub polar zastępują poduszkę. Przy takim łóżku pociągowa kuszetka jest luksusem.

Sypia się krótko. Jeśli jest okazja, warto się zdrzemnąć na zapas. Ale jak tu spać, skoro pod pokładem łodzi pędzącej przez fale z prędkością 20 węzłów jest taki hałas, jak w tunelu kolejowym. Na jachcie nie ma żadnych elementów wygłuszających. „Odchudzając” konstrukcję, załogi rezygnują nawet z malowania wnętrza, więc kabiny przypominają bardziej łódź podwodną niż współczesny jacht.

Dobytek załoganta na ośmiomiesięczny rejs musi się zmieścić w jednej torbie. Sztormiaki suszone są w specjalnym pomieszczeniu. Każdy żeglarz ma własną miskę, kubek i sztućce. W menu znajdują się wyłącznie potrawy liofilizowane, czyli wysuszone w niskich temperaturach. Trzeba jeść w biegu, nie ma czasu na biesiady i morskie opowieści. Zawodnicy często potrzebują ponad sześciu tysięcy kalorii dziennie. Konieczne jest wzbogacanie diety produktami wysokoenergetycznymi (batony i czekolada) oraz zestawami witamin i soli mineralnych w tabletkach, ponieważ woda z odsalarki jest zdemineralizowana, a organizm potrzebuje mikroelementów.

Toaleta znajduje się w części dziobowej, za grodzią. Zazwyczaj załogi korzystają z niej tylko podczas żeglugi przez południowe wody (dla bezpieczeństwa). Łazienki nie ma. Myć się można na pokładzie. Lepiej więc zapuścić brodę, bo golenie się w zimnej morskiej wodzie nie należy do przyjemności.

Armia w sztormiakach

Na pokładzie obowiązuje hierarchia, a zadania są precyzyjnie podzielone. Skipper i nawigator opracowują strategię. Mają nienormowany czas pracy, są na każde wezwanie. Oficerowie pokładowi kierują jachtem podczas wachty; decydują o ustawieniu i ewentualnej wymianie żagli stosownie do warunków. Sterników jest zazwyczaj kilku. To jedno z najważniejszych stanowisk. Kierowca oceanicznego bolidu ma duży wpływ na prędkość jachtu. Sterowanie rozpędzoną łodzią wymaga niezwykłej koncentracji, dlatego konieczne są częste zmiany za sterem. Na pokładzie Groupamy jest czterech sterników, a piąty łączy tę funkcję z zadaniami nawigatora.

Zadaniem pozostałych członków załogi jest obsługa żagli, kabestanów, gotowanie i każda inna ciężka praca, a mimo to chętnych nie brakuje. O każde miejsce w załodze ubiega się wielu zainteresowanych, gotowych płynąć nawet za niewielkie wynagrodzenie, byle zaistnieć w regatowym świecie.

Flota Volvo Ocean Race

Za faworytów regat uznawani są żeglarze z Groupama Sailing Team. Francuzi wracają na trasę Volvo Ocean Race po osiemnastu latach. Ostatnim jachtem trójkolorowych była łódź „La Poste” (edycja 1993-1994). Wówczas na ostatnich etapach załogą dowodził legendarny Eric Tabarly.

Zespołem Groupama kieruje Franck Cammas, znakomity strateg i niezwykle doświadczony żeglarz. Ostatnie 12 lat spędził, pływając na wielokadłubowcach. W 2010 r. ustanowił rekord w załogowym rejsie non stop dookoła świata (48 dni, 7 godzin i 44 minuty). Groupama był pierwszym zespołem, który zgłosił się do regat. Ma silnego sponsora, świetnie opracowaną logistykę i wsparcie techniczne, a sam skipper optymistycznie, choć nieco powściągliwie, wypowiada się na temat swoich szans. „Na jednokadłubowcu pływa się tak samo jak na trimaranie, tylko wolniej i w większym przechyle” – powiedział w jednym z wywiadów. Na pokładzie będą żeglarze z pięciu państw. Między innymi Thomas Coville, Damian Foxall, Jacques Caraes i Jean-Luc Nelias. Każdy z nich był już skipperem w wielkich oceanicznych regatach i odnosił sukcesy.

Ciekawą ekipę stworzyli Hiszpanie. Team Telefonica ma aż trzech żeglarzy, którzy brali udział w wokółziemskich regatach Barcelona World Race – Iker Martinez, Xabi Fernandez i Pepe Ribes. Dołączył do nich Andrew Cape, australijski nawigator mający w dorobku sześciokrotne okrążenie Ziemi pod żaglami. Jest jeszcze Neal Mc Donalds, (przed dziesięciu laty skipper w regatach Volvo Ocean Race). Team Telefonica to załoga z dużym temperamentem i wolą zwycięstwa. Ma spory budżet i wsparcie zespołu brzegowego. Może powalczyć o najlepsze lokaty.

Amerykański zespół Puma Ocean Racing powstał na poprzednią edycję regat. Start załogi towarzyszył debiutowi żeglarskiej odzieży firmy Puma. Teraz Amerykanie wracają na trasę z tym samym skipperem (Keny Read). O zwycięstwo będzie jednak trudno. W zespole nie ma gwiazd. Jedną z głównych postaci jest Tony Mutter, który w ostatnich dwóch wyścigach startował na zwycięskich łódkach, a do zespołu Pumy przeniósł się niedawno. Amerykanie mają bodaj najładniejszą łódkę i chyba mają też szanse włączyć się do walki o czołowe miejsca.

Ekipą bez wielkich szans na zwycięstwo w końcowej klasyfikacji jest Camper with Emirates Team New

Zealand. W załodze dowodzonej przez Chrisa Nicholsona przeważają bardzo młodzi żeglarze. Największym skarbem Nowozelandczyków, często wspominanym przez załogę i media, jest kierownik zespołu Grant Dalton. Ale on nie pojawi się na pokładzie. A regaty Volvo Ocean Race wygrał w 1994 r., czyli w innej epoce.

W zespole Zjednoczonych Emiratów Arabskich (Abu Dhabi Ocean Racing) skipperem został Ian Walker, który w ostatnich regatach żeglował bez powodzenia na jachcie „Green Dragon”. W załodze są młodzi żeglarze z sześciu krajów, w tym dwóch mieszkańców ZEA. Chiński Team Sanya ma do dyspozycji jacht, który w poprzednich regatach nazywał się „Telefonica Blue”. Skipperem jest Mike Sanderson, zwycięzca wyścigu z lat 2005-2006. Postęp technologiczny w żeglarstwie oceanicznym jest dziś tak szybki, że kilkuletnia jednostka powinna być raczej łodzią treningową.

Marek Słodownik

Klasa Volvo 70

Długość

do  21,70 m

Szerokość

5,70 m

Zanurzenie

do  4,50 m

Wysokość masztu

31,5 m

Grot

175 m kw.

Genua

200 m kw.

Spinaker

500 m kw.

Rekordy szybkości jachtów Volvo 70

Ile mil na dobę mogą pokonać załogi w Volvo Ocean Race? Przedstawiamy rekordowe przebiegi dobowe.

2005, jacht „Movistar” (Bouwe Becking), 530,19 mili

(średnia prędkość – 22,09 węzła).

2005, jacht „ABN AMRO ONE” (Mike Sanderson), 546,14 mili

(średnia prędkość 22,75 węzła).

2006, jacht „ABN AMRO TWO” (Sebastien Josse), 562,96 mili

(średnia prędkość 23,45 węzła).

2008, jacht „Ericsson 4” (Torben Grael), 596,6 mili

(średnia prędkość 24,85 węzła).

Tagi: .
Wiatr portal dla żeglarzy

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości