Głosowanie na Żeglarza Roku 2025
Aleksandra Melzacka i Sandra Jankowiak
Potwierdzanie przez E-mail
Wpisz adres e-mail i wyślij. Otrzymasz wiadomość z odnośnikiem do głosowania.
Aleksandra Melzacka i Sandra Jankowiak
Nominacja za srebrny medal mistrzostw Europy w olimpijskiej klasie 49er FX.
Fot. Aleksandra Melzacka
Polska załoga z klasy 49er FX wywalczyła brązowy medal w klasyfikacji generalnej oraz srebrny wśród państw naszego kontynentu podczas czerwcowych mistrzostw Europy rozegranych w Salonikach (Grecja). Zawodnikom towarzyszyły wysokie temperatury, a żeglugę dodatkowo utrudniał słaby wiatr. Ola i Sandra od początku regat żeglowały skutecznie, zajmując czołowe miejsca w klasyfikacji, na dzień przed decydującą rozgrywką były drugie. Ostatniego dnia zawodów zajęły 10 pozycję w finałowym starcie całej floty, po czym do podwójnie punktowanego wyścigu medalowego przystąpiły z trzeciego miejsca, z bezpieczną przewagą punktową nad czwartą załogą. Medal race ukończyły na szóstej pozycji i przypieczętowały srebro.

Fot. Sailing Energy
– Nasz sezon był słodko-gorzki, zaliczyłyśmy zarówno wzloty, jak i upadki. Trapiły nas kontuzje: najpierw Sandra leczyła swoją, a później ja złamałam rękę – z kalendarza uciekło nam w ten sposób kilkanaście tygodni. Na szczęście podczas mistrzostw Europy wszystko zagrało, poza tym opłaciły się solidne treningi startów – ten element był kluczowy podczas tej imprezy – mówi Ola Melzacka. – Nasza pozycja w światowej flocie jest dziś mocna, ale oczywiście klasa jest coraz liczniejsza i silniejsza, im bliżej igrzysk, tym konkurencja będzie ostrzejsza. Cieszymy się z medalu zdobytego na mistrzostwach Europy, bo załogi sięgające po trofea w najważniejszych corocznych imprezach mają największe szanse na sukces podczas igrzysk olimpijskich. Kolejne dwa sprawdziany już wkrótce: mistrzostwa świata we Francji (maj) i mistrzostwa Europy w Niemczech (lipiec).
– Choć mijający rok był dla nas wyboisty i trudny, bo rozpoczynałyśmy nową czteroletnią kampanię olimpijską, poznawałyśmy metody pracy nowego trenera, leczyłyśmy kontuzje i pokonywałyśmy wiele innych trudności, i tak był to mój sezon życia – srebrny medal mistrzostw Europy osłodził wszystkie inne niepowodzenia – mówi Sandra Jankowiak. – Do Salonik pojechałyśmy w bojowych nastrojach, bo przecież na poprzednich regatach tej rangi, rozegranych w sezonie olimpijskim, zajęłyśmy czwarte miejsce i byłyśmy blisko podium. W Grecji znałyśmy akwen, sprzęt był dopieszczony – nic tylko płynąć szybko i w dobrą stronę. Od początku odnajdywałyśmy się na trasie i żeglowałyśmy skutecznie. Kolejnym ważnym startem były mistrzostwa świata. Tu już niestety nie było tak kolorowo, więc szybko wyrzuciłam te regaty z głowy. Teraz analizujemy słabsze momenty, wyciągamy wnioski, chwilę odpoczywamy i zabieramy się do pracy – nowy sezon przyjdzie bardzo szybko. Ciekawie zapowiadają się sesje treningowe zaplanowane na Sycylii, w których będzie brać udział kilka czołowych ekip zagranicznych.














