ŻEGLARZ ROKU 2020

Plebiscyt magazynu „Wiatr”

Partnerzy Plebiscytu
  • PARKER
  • Aftershokz
  • Yema
  • Paul Hewitt
  • Code Zero

Głosowanie zostało zakończone

Yema
AfterShokz

Głosowanie na Żeglarza Roku 2020

Julia Damasiewicz

Potwierdzanie przez Facebooka

Zaloguj przez Facebook

Jeśli masz konto na Facebooku, kliknij powyżej, by oddać głos.
Zaakceptuj uprawnienia i zaloguj się do Facebooka.

Potwierdzanie przez E-mail

Wpisz adres e-mail i wyślij. Otrzymasz wiadomość z odnośnikiem do głosowania.

Zamknij

Zdobytch głosów 3%

głosuj

Głosować można raz w każdej dobie do 12 lutego 2021 roku.

Julia Damasiewicz

Nominacja za złoty medal mistrzostw Europy w olimpijskiej klasie Formula Kite.

Fot. Dominik Kalamus

Poznajcie gwiazdę nowej olimpijskiej konkurencji Formula Kite (course racing na desce z foilem). Choć ma zaledwie 16 lat, wygrywa najważniejsze imprezy w kategorii open, pokonując seniorki starsze o kilka lub nawet o kilkanaście lat. W minionym sezonie Polka zdobyła złoto mistrzostw Europy i wspięła się na pierwsze miejsce w światowym rankingu. Wygrała też mistrzostwa Polski oraz mistrzostwa Hiszpanii. Już rok wcześniej zabłysnęła w świecie olimpijskiego kitesurfingu, sięgając po srebrne medale w regatach Pucharu Świata (Sardynia) oraz w igrzyskach sportów plażowych World Beach Games (Katar). Skąd się wzięła Julia? Niektórzy żartują, że z przyczepy kempingowej, bo gdy tylko się urodziła, co sezon spędzała z rodzicami kilka miesięcy na Półwyspie Helskim. Do sportowych sukcesów doszła dzięki pasji i pracy – w poprzednim roku trenowała na wodzie 190 dni, w tym, mimo pandemii, przekroczy granicę 220 dni. Gdy rozmawialiśmy z nią w drugiej połowie listopada, była w Hiszpanii na kolejnym długim zgrupowaniu. – Do domu wrócę dopiero przed świętami Bożego Narodzenia. Rano otwieramy komputery i logujemy się do lekcji. Po południu pakujemy sprzęt i jedziemy pływać. Wieczorem zadania domowe i chwila odpoczynku. To nauczanie zdalne okazało się fantastycznym wynalazkiem – mówiła Julia.

Mistrzostwa Europy 2020 rozegrano w Pucku w sierpniu. Trzeba dodać, że regaty były udane także dla pozostałych polskich zawodniczek – Magdalena Woyciechowska wywalczyła brązowy medal, a Nina Arcisz ukończyła zmagania na wysokim siódmym miejscu. W kategoriach U19 i U17 nasze reprezentantki – Julia, Magda i Nina – zajęły całe podium.

– Solidnie trenowałam cały rok, starając się, by covid nie pokrzyżował nam planów – mówi Julia. – Przez miesiąc poprzedzający mistrzostwa mieliśmy zaledwie kilka dni przerwy między kolejnymi zgrupowaniami, treningami i zawodami. Ostatnie dwa tygodnie przed startem spędziliśmy w Pucku, trenując na akwenie regat. Czujemy się tam prawie jak w domu, ale tym razem zatoka trochę nas zaskoczyła. Z dnia na dzień pojawiły się glony, które towarzyszyły wszystkim zawodnikom przez całe mistrzostwa. Chyba jeszcze nigdy nie pływałam na akwenie tak mocno zaatakowanym przez morską florę. Rywalizacja o dużą stawkę w takich warunkach nie zawsze jest bezpieczna i z pewnością nie jest przyjemna – wielu zawodników z trudem radziło sobie z tym dodatkowym rywalem. Dopiero podczas finałowych wyścigów glonów było trochę mniej.

W sportowym rozwoju Julii wielki udział mają rodzice, którzy od lat prowadzą na półwyspie sklep sportowy Surf Chata. – Zamiast stawiać zamki z piasku na plaży, córka od najmłodszych lat biegała między deskami, żaglami i latawcami – wspomina Łukasz Damasiewicz, ojciec zawodniczki. – Pierwsze kroki na desce windsurfingowej, ze specjalnie uszytym małym żaglem i lekkim masztem zrobionym z wędki, stawiała w wieku czterech, pięciu lat. Później mocno się wciągnęła w surfing – w tej konkurencji zdobywała nawet medale mistrzostw Polski. W wieku ośmiu lat pierwszy raz spróbowała żeglugi na kitesurfingu. Już po pierwszym sezonie potrafiła pływać samodzielnie, a kolejne lata pokazały, że rozwija się wręcz błyskawicznie. Próbowała sił w konkurencjach freestyle i twin-tip. Później nastał czas deski z foilem i course racingu, który szybko zyskiwał popularność i zmierzał do programu igrzysk olimpijskich. W tej chwili młodzi polscy zawodnicy, najmłodsi w światowej flocie, tworzą grupę Kite Race Team. Razem spędzają czas, razem się uczą i wspólnie się motywują do pracy. Właściwie każdy kolejny sezon przynosi nowe wyzwania. Najpierw nowa deska, później zamiana klasycznych latawców na komorowe. Coraz lepszy sprzęt do opanowania i opływania. Ciągły rozwój i przy okazji dobra zabawa – tak mijają nam kolejne lata – dodaje Łukasz Damasiewicz.

Każdy rok treningów i startów w wyczynowym kitesurfingu kosztuje co najmniej 60 tys. zł. Do tego należy doliczyć koszt sprzętu. Set czterech latawców to wydatek około 50 tys. zł. Jeśli nie przydarzy się żadna awaria, każdy latawic wystarczy na 40, 50 godzin żeglugi. Julia co sezon zajeżdża trzy sety, czyli 12 latawców. Do tego potrzebne są deski i foile – jeden zestaw kosztuje około 5 tys. euro. Na szczęście zawodniczka może liczyć na wsparcie producentów sprzętu, współpracuje między innymi z markami Ozone Kites, Tarifa Foil Boards, Groove Bars, Marlow i Harken.

Przełomowy moment w karierze Julii nastał w końcówce 2019 roku. Do ekipy dołączył trener Paweł Kowalski, który przez lata współtworzył siłę i pozycję polskiego windsurfingu olimpijskiego. Swe doświadczenia zaczął przenosić na grupę młodych kitesurferów. Ich umiejętności techniczne wzbogacał o strategię regatową, taktykę rozgrywania wyścigów, podpowiadał, jak obserwować sytuację na trasie regat i jakie wyciągać wnioski – dzięki temu ekipa poznawała tajniki klasycznego żeglarstwa regatowego. 

Klasa Formula Kite zadebiutuje na igrzyskach już za trzy lata (Paryż 2024). W programie jest sztafeta – o medal będą walczyć pary (kobieta i mężczyzna), ale format rozgrywania zawodów nie jest jeszcze dopracowany. Można się spodziewać klasycznej sztafety – gdy dziewczyna minie linię mety, na trasę wyruszy jej partner (rozważana jest możliwość wyboru, kto startuje pierwszy). Systemu krajowych kwalifikacji olimpijskich jeszcze nie opublikowano.

Reklama
AfterShokz
Code Zero
Yema
Paul Hewitt