Głosowanie na Żeglarza Roku 2025
Kamil Manowiecki
Potwierdzanie przez E-mail
Wpisz adres e-mail i wyślij. Otrzymasz wiadomość z odnośnikiem do głosowania.
Kamil Manowiecki
Nominacja za srebrny medal mistrzostw Europy w klasie wingfoil racing.
Fot. Robert Hajduk
Kamil Manowiecki, wicemistrz świata z 2024 roku, wywalczył w tym sezonie srebrny medal podczas majowych mistrzostw Europy, które rozegrano w Turcji. Zacięta rywalizacja toczyła się do ostatnich wyścigów finałowych, w którym Polak płynął odważnie i pewnie od samego startu, dwukrotnie zwyciężając i raz zajmując trzecie miejsce. Zadania nie ułatwiały warunki – wiatr zaskakiwał zawodników zmiennym kierunkiem. Zwyciężył Mathis Ghio z Francji, wyprzedzając Polaka zaledwie o punkt. Mathis i Kamil mieli wyraźną przewagę punktową nad trzecim w klasyfikacji zawodnikiem z Włoch.

Kamil Manowiecki trzykrotnie zajmował drugie miejsca w tegorocznych zawodach Pucharu Świata WingFoil Racing Cup (Maroko, Szwajcaria i Turcja). Pod koniec wakacji zawodnicy przenieśli się do Chin, gdzie Kamil zwyciężył w najwyżej punktowanych zawodach, inkasując 500 punktów do generalnej klasyfikacji. Dominował przez całe regaty i wygrał w pięknym stylu – po tych zawodach został pierwszym polskim liderem światowego rankingu. Nieco gorzej poszło podczas wrześniowych mistrzostw świata rozegranych na Sardynii – zajął tam piąte miejsce.
Gdy rozmawialiśmy z Kamilem w pierwszej połowie listopada, był na lotnisku i nadawał swój bagaż na lot do Brazylii, gdzie na początku grudnia rozpoczęły się ostatnie tegoroczne zawody Pucharu Świata (Kamil przywiózł z Brazylii kolejne zwycięstwo!). – Lecę z dużym wyprzedzeniem, by dobrze się przygotować do regat. W rankingu zajmuję obecnie drugie miejsce i raczej nie wyprzedzę już prowadzącego Mathisa Ghio z Francji. Rywalizacja między nami jest wyjątkowo wyrównana – po prostu tłuczemy się przez cały sezon, pływając niemal łeb w łeb. Spostrzegłem nawet, że im bliżej byłem ścisłej światowej czołówki, tym chłodniejsze stawały się relacje z zawodnikami, którzy mieli w niej ugruntowane pozycje. Trochę wszedłem im w paradę. Nie zamierzam jednak zwalniać tempa – dopiero się rozkręcam. Nie tylko na trasie regat, ale także aktywnie uczestnicząc w projektowaniu specjalistycznego sprzętu do ścigania, podróżując po świecie niemal bez przerwy i studiując na szwedzkiej uczelni kierunek Environmental Engineering.
Wingfoil to dynamicznie rozwijająca się dyscyplina, która w ostatnich latach szturmem podbiła serca fanów sportów wodnych na całym świecie. Łączy elementy windsurfingu i kitesurfingu. Jakie są szanse, by wingfoil zyskał status dyscypliny olimpijskiej? – To pytanie pada już od kilku sezonów. Na początku ludzie z naszego środowiska odpowiadali: „Trudno ocenić, czy to możliwe”. Dziś znacznie częściej pada sformułowanie: „To tylko kwestia czasu” – mówi Kamil. – Bardzo liczę, że wingfoil zostanie konkurencją olimpijską na igrzyska w Australii: Brisbane 2032. Decyzja powinna zapaść już w 2026 roku. Mówi się o tym, że wing mógłby zastąpić kitesurfing.
Kamil zaczynał od optimista. W kolejnych latach rywalizował w klasach Bic Techno 293, RS:X oraz iQFoil. To właśnie doświadczenie z różnorodnych dyscyplinach pozwoliło mu na szybkie zaadaptowanie się do wymagań nowej konkurencji.














