Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych

Podsumowane Vendée Globe w pigułce. Żeglarze grają w ruletkę

  • Milka Jung, fot. Marine Nationale / Nefertiti / Vendée Globe
  • środa, 14 grudnia 2016

36f_8013t-largeWydawało się, że w tym roku okołoziemskie regaty Vendée Globe będą wyjątkowo spokojne. Dobra pogoda sprzyjała żeglarzom od samego startu. Pierwszy raz w historii wyścigu flota wyruszyła w idealnych warunkach i cały Atlantyk przepłynęła właściwie bez kłopotów. Jest nawet szansa na poprawę rekordowego wyniku z poprzedniej edycji (78 dni) – po miesiącu pierwsze dwa jachty („Banque Populaire” i „Hugo Boss”) płynęły z przewagą pięciu dni. Trzecia łódź („SMA”) żeglowała ponad tysiąc mil za liderami, a ostatnia („TechnoFirst-faceOcean”) traciła prawie sześć tysięcy mil.

W 32. dobie wyścigu rywalizowało 22 zawodników. Siedmiu żeglarzy wycofało się z powodu awarii – czterech zdołało dopłynąć do najbliższego portu (Kapsztad), jeden skierował się do Australii, kolejny został ewakuowany na Oceanie Indyjskim na statek. Wszystkie rezygnacje miały jedną przyczynę: zderzenie z obiektem znajdującym się w wodzie. Skutki tych zderzeń były różne – problemy z kilem (Bertrand de Broc, Vincent Riou, Kito de Pavant), z masztem (Tanguy de Lamotte, Kojiro Shiraishi), płetwą sterową (Morgan Lagravière) i hydroskrzydłem (Sébastien Josse). Z tej grupy zaledwie dwóch zawodników debiutowało w wyścigu: Lagravière i Shiraishi.

Pozostali żeglarze zmagali się z nieprzyjaznymi wodami Oceanu Indyjskiego i awariami, które najczęściej zdarzają się przy sztormowej pogodzie i ogromnej fali. Zanotowano już pożar na pokładzie (Conrad Colman), samodzielną wymianę płetwy sterowej (Eric Bellion), awaryjną rekonstrukcję rozrusznika ( Sébastien Destremau), a także kilka poważnych awarii elektroniki i przecieki w kadłubach.

Romain Attanasio i Thomas Ruyant w niezwykle trudnych warunkach próbowali wykonać naprawy umożliwiające dalszą rywalizację. Miejmy nadzieję, że kolejne akcje ratownicze nie będą potrzebne (cztery lata temu w pierwszym miesiącu rywalizacji także odpadło siedmiu żeglarzy).

Należy zadać pytanie, czy regatowa walka na okołoziemskim szlaku, na trasie przez zaśmiecone oceany, w ogóle jest jeszcze możliwa? Skoro wszystkie awarie spowodowane są uderzeniem w dryfującą przeszkodę, szansę na bezpieczną i skuteczną żeglugę mają tylko ci, którym dopisze szczęście. Właściwie można by zagrać w ruletkę.

Milka Jung

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości