Magazyn Wiatr - portal żeglarzy i pasjonatów sportów wodnych

„Choćby morze stało się piekłem…” Polacy ponownie wystartują w regatach Sydney – Hobart

  • Magazyn „Wiatr”, Ocean Challenge Yacht Club, fot. materiały OCYC, Robert Hajduk
  • wtorek, 12 grudnia 2017

Załoga Ocean Challenge Yacht Club w regatach Rolex Sydney – Hobart

Jacht Weddell klasy Grand Mistral 80 4 (Large)

Załoga Przemysława Tarnackiego z Ocean Challenge Yacht Club wystartuje w tegorocznej edycji Rolex Sydney Hobart Yacht Race. Tym samym będzie trzecią polską ekipą w tym słynnym wyścigu (po załogach jachtów „Selma Expeditions” i „Katharsis II”). W Sydney – Hobart uczestniczyła także „Łódka Bols”, ale na pokładzie Polacy stanowili jedynie część międzynarodowej ekipy. Załoga Przemysława Tarnackiego wystartuje na profesjonalnym jachcie regatowym „Weddell” Przemys_aw Tarnacki, skipper Ocean Challenge Yacht Club 1 (Large)klasy Grand Mistral 80 (łódź zbudowano przed laty do regat Volvo Ocean Race). – To wytrzymała konstrukcja wykonana w nowoczesnych technologiach o długości 80 stóp (24 metry). To optymalny jacht do bezpiecznej i szybkiej żeglugi pod wiatr i fale panujące w owianej złą sławą Cieśninie Bassa – mówi Przemysław Tarnacki.

Rolex Sydney Hobart Yacht Race należą do pięciu najsłynniejszych profesjonalnych 
regat na świecie – obok America’s Cup, Volvo Ocean Race, Louis Vuitton Cup i Vendée Globe. To również jedyne regaty w tej grupie dostępne dla żeglarzy w formule PRO/AM (profesjonaliści + amatorzy).

Załoga Ocean Challenge Yacht Club wyleci do Australii 17 grudnia. Po sesji treningów w Sydney, Polacy staną na linii startu 26 grudnia, prezentując polską banderę Polskiego Związku Żeglarskiego, który objął projekt honorowym patronatem.

Skład załogi:

1.Andrzej Różycki
2. Damian Raciniewski
3. Maciej Graczyk
4. Witold Małek
5. Paweł Schroeder
6. Maciej Nytko
7. Piotr Zygo
8. Steven Davis
9. Grzegorz Bigos
10. Szymon Pikuła
11. Paweł Suchocki
12. Jarosław Łazarski
13. Łukasz Siwik
14. Jurek Wilczyński
15. Wit Danilkiewicz
16. Adam Stańczak
17. Wojciech Kosik
18. Piotr Mroczek
19. Paweł Mrózek
20. Witold Stempkowski
21. Maciej Marczewski
22. Marcin Banaszek
23. Robert Gwóźdź
24. Marta Majoch
25. Przemysław Tarnacki – sternik

Prezentacja Polskiej załogi na Rolex Sydney-Hobart 2017 || 2017-11-28, Warszawa, Apartamentowiec Cosmopolitan, Polska || © Copyright 2017 || Robert Hajduk - ShutterSail.com || All Rights Reserved ||

Prezentacja Polskiej załogi na Rolex Sydney-Hobart 2017. Fot. Robert Hajduk – ShutterSail.com

Założony w 2014 roku Ocean Challenge Yacht Club to klub żeglarzy i pasjonatów jachtingu. Środowisko skupione wokół klubu hołduje żeglarskiej tradycji i etykiecie, podkreślając dokonania Polaków na morzach i oceanach XX wieku. Członkowie klubu regularnie startują w regatach morskich: Giraglia Rolex Cup, St. Maarten Heineken Regatta, Les Voiles de St. Barth, Commodores Cup. Więcej na www.oceanchallenge.club i www.tarnacki.com.

***
Sydney – Hobart to najsłynniejszy wyścig na południowej półkuli. Rozgrywany jest od 1945 roku.

W Australii Święty Mikołaj chodzi w szortach i nosi okulary przeciwsłoneczne, bo grudzień na Antypodach to pełnia lata. Ale bywa też tak, że w tym czasie Morze Tasmana zamienia się w kipiący rondel. Fale osiągają wysokość 16 metrów. W Alpach Australijskich sypie śnieg. Wiatr przekracza prędkość 150 km na godzinę. A jachty łamią maszty, drą żagle i toną. W 1998 roku wystartowało 115 łodzi. Ponad 70 jednostek wycofało się z wyścigu. Pięć jachtów utonęło. Życie na morzu straciło sześciu żeglarzy. To nie byli niedzielni turyści, ale doświadczeni skipperzy i załoganci. Wyposażeni w doskonałe jachty i sprzęt. Dlaczego południowo-wschodnie wybrzeże Australii bywa tak niebezpieczne?

Kiedy jachty żeglujące na południe opuszczają wschodnie brzegi kontynentu, trafiają na przeciągi szalejące w Cieśninie Bassa, która oddziela Australię od Tasmanii. To jedno z najniebezpieczniejszych miejsc do żeglowania. Układy niżowe nakładają się tu na przeciwne prądy morskie. Woda po prostu szaleje jak wulkan. Fale stają dęba. W 1998 roku to wszystko wydarzyło się podczas niezwykle silnego huraganu – zimne powietrze znad Antarktydy spotkało się z gorącym frontem, który przez cieśninę wdzierał się na Morze Tasmana. Zapanowały warunki, w których nawet sprawdzone w bojach jednostki koziołkowały jak łupinki.

Skipper jachtu Business Post Naiad zmarł na atak serca. Jego załogant utopił się w kokpicie przewróconego kadłuba. Trzech żeglarzy z „Winstona Churchilla” zmarło w tratwach ratunkowych. Szósta ofiara została zmyta przez fale z pokładu „Sword of Orion”. Ta łódź była jednym z faworytów wyścigu. Ofiar mogło być znacznie więcej, ale doskonale spisały się służby ratownicze. Na statki i wojskowe śmigłowce podjęto aż pięćdziesięciu rozbitków. To były drugie, najtragiczniejsze regaty w historii morskich zmagań. Wcześniej, w 1979 roku, podczas wyścigu Fastnet Race u wybrzeży Wielkiej Brytanii, życie straciło 19 żeglarzy.

Regaty nie zostały przerwane. Nie odwołano także kolejnych edycji imprezy. Premier Australii uciął wszelkie dyskusje medialne na ten temat i oznajmił, że wyścig jest ważnym elementem australijskiej tradycji, nie można jaj ani przerwać, ani odwołać. Choćby morze stało się piekłem. Ci, którzy nie wrócili na ląd z pewnością chcieliby, aby ta tradycja trwała nieprzerwanie.

Regaty rozegrane w 1998 roku wygrał miliarder Larry Ellison, właściciel jachtu „Sayonara”, twórca firmy komputerowej Oracle, zdobywca Pucharu Ameryki, człowiek, który napisał książkę zatytułowaną: „Różnica między Panem Bogiem, a Larry Ellisonem”. To był wyjątkowo gorzki triumf. Larry wygrał wyścig, ale morze zabrało mu przyjaciół i radość z wygranej. Gdy tylko dowiedział się o tragicznym przebiegu regat był tak przybity, że zamierzał nawet zrezygnować z uprawiania żeglarstwa. Jak wiemy słowa nie dotrzymał.

W 2006 roku znów na trasie regat było niebezpiecznie, ale tym razem na szczęście ucierpiał tylko sprzęt. Dwa jachty, które prowadziły wyścig („Maximus” i „ABN Amro”) straciły maszty w nocnym sztormie. Trzech rannych żeglarzy z pokładu nowozelandzkiego „Maximusa” ewakuował śmigłowiec. Dwóch innych przejął statek policji. Jacht „Ray White Koomooloo”, zwycięzca regat z 1968 roku, zatonął, a jego ośmioosobową załogę podjął z wody brytyjski jacht „Adventure”.

Regaty Sydney – Hobart mimo swej tragicznej historii i wielu dramatycznych zdarzeń wciąż gromadzą na starcie kilkuset żeglarzy. Do regat zgłaszają się zawodowe załogi na jachtach wartych miliony oraz amatorzy na tradycyjnych łodziach. Dla nich sam udział w wyścigu oraz szczęśliwe dotarcie do mety jest spełnieniem marzeń. Częstym uczestnikiem imprezy jest na przykład dziewięciometrowa drewniana łódź „Maluka” z gaflowym grotem. Ten tradycyjny jacht, zbudowany w 1932 roku, nie raz był najmniejszą jednostką we flocie.

Witamy na portalu Wiatr.pl

Zaloguj się i odkryj nowe możliwości